Dodatek 25.08.2020. Ostatnie równianie można wykorzystać do obliczenia energii stanu 2s z wykorzystaniem metody Monte Carlo i algorytmu Metropolisa. Należy zwrócić uwagę, że energia lokalna nie zależy od wartości e-cr.
KodHTML
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dydaktyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dydaktyka. Pokaż wszystkie posty
sobota, 4 stycznia 2020
czwartek, 2 stycznia 2020
27. Anegdota o kołosówce (kwiecień 2011)
W ramach doświadczeń z chemii kwantowej zrobiłem nalewkę z pomarańczy... Nie, to nie żart. Opis przygotowania nalewki znalazłem w książce L. Pieli "Idee chemii kwantowej", Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2005.
Oto zdjęcie eksperymentu:
Dopisek 18.07.2013. Historia tej nalewki ma dalszy ciąg. W któreś tam wakacje, postanowiłem napisać do prof. Pieli list. Przedstawiłem tam, w żartobliwym tonie, historię zrobienia nalewki. Reakcja profesora Pieli była niezwykle interesująca. Odpisał słowami, które mogły zawierać wiadomość, że bardzo się cieszy z udanego eksperymentu i zapytał, czy może wykorzystać tę historyjkę w nowym wydaniu "Idei chemii kwantowej", gdyż jest to swoiste sprawdzenie doświadczalne zawartości książki.
Ucieszyłem się ogromnie z tej odpowiedzi i oczywiście wyraziłem zgodę. Problem jest taki, że nie sprawdziłem, czy w nowym wydaniu książki rzeczywiście znalazła się owa historyjka. Tym niemniej, ogromnie cieszy, gdy poważny naukowiec ma taki sympatyczny dystans do tej, piekielnie trudnej, dziedziny chemii, jaką jest chemia kwantowa.
niedziela, 29 grudnia 2019
Model stałej gęstości radialnej (2012)
Kiedyś, dawno temu zrobiłem z piłeczki ping-pongowej i szpilek model, który miał pokazywać układ ze stałą gęstością radialną. Idea jest prosta, skoro gęstość radialna to jest całkowita ilość elementów, które znajdują się w infinitezymalnie cienkiej warstwie kulistej, to modelem takiej warstwy jest powierzchnia piłeczki. Przez tę powierzchnię przechodzą promieniście wbite szpilki. Przez każą warstwę kulistą o nieco większej (lub nieco mniejszej) średnicy przechodzi taka sama liczba szpilek, a to oznacza, że gęstość radialna jest jednakowa w każdej z analizowanych warstw (zdjęcie poniżej):
poniedziałek, 23 grudnia 2019
Jak to jest z tą glicyną (i innymi aminokwasami) 2013
Właśnie obejrzałem interesujący filmik o właściwościach amfoterycznych aminokwasów: http://www.youtube.com/watch?v=QB4rEGe1GIk.
Wszystko jest dobrze do momentu, w którym pojawiają się (1m30s) schematy reakcji, jakim ulega glicyna. Otóż, na schematach pojawia się wzór półstrukturalny glicyny, w którym z jakichś względów kwasowa grupa karboksylowa nie przereagowała z zasadową grupą aminową. Wprawdzie znajdują się one w jednym związku, ale ten fakt nie zmienia ich charakteru na tyle, żeby nie mogły reagować ze sobą, jak na porządny kwas i na porządną zasadę przystało.
Problem leży chyba w tym, że jest to poziom tłumaczenia chemii charakterystyczny dla szkoły średniej. Tam czasem celowo zapomina się o chemii w jednym miejscu, żeby wytłumaczyć chemię w innym miejscu. Tu zapomina się, że grupa COOH, jest grupą kwasową, a NH2 to grupa zasadowa. Na filmie zapomniano, że reakcja protonu grupy karboksylowej z parą elektronową atomu azotu grupy aminowej jest jak najbardziej prawidłowa (przy okazji, nieprawidłowo zastosowano zgiętą strzałkę, ale to już nieco inna bajka):
Chwilę później przypomniano sobie, że grupa NH2 jest jednak zasadą. Tyle, że nie reaguje z protonami własnej grupy kwasowej, a z protonami dodanego kwasu solnego. No cóż, grupa aminowa aż taka wybredna nie jest ponieważ reaguje z protonami z dowolnego źródła, jeśli tylko znajdzie się ono w jej zasięgu. Tym źródłem jest "własna" grupa karboksylowa glicyny, czy się to dydaktykom podoba, czy nie. Jedyne, o co można zapytać, to wyjaśnienie, czy wszystkie grupy zasadowe przereagują z wszystkimi grupami kwasowymi. Innymi słowy jest to pytanie o równowagę takiej reakcji, czyli o moc kwasów i zasad. Tu należy odpowiedzieć następująco. Jeśli weźmiemy z półki słoik z glicyną (należy pamiętać o fartuchu, okularach ochronnych i rękawiczkach gumowych), to kryształki wewnątrz zbudowane są z cząsteczek, których strukturę można określić, jako sól wewnętrzną 1, natomiast coś takiego jak 2 nie występuje niemal wcale.
Jeśli rozpuścimy tę glicynę w wodzie, to w roztworze będą występować niemal wyłącznie cząsteczki 1. Sytuacja jest do tego stopnia dziwna, że nawet manipulowanie pH nie spowoduje, iż pojawią się cząsteczki takie, jak 2! Obniżanie pH roztworu glicyny (na przykład za pomocą kwasu solnego) spowoduje pojawianie się coraz większej ilości cząsteczek, takich jak poniżej,
które możemy nazwać chlorkiem glicyniowym. Jeśli do pierwotnego roztworu glicyny będziemy dodawać zasadę, na przykład NaOH, to zacznie ubywać cząsteczek 1 a przybywać takich, jak poniżej,
czyli cząsteczek glicynianu sodu. Na całej skali pH nie ma miejsca (i w stanie stałym też) dla tworów
z niezobojętnionymi grupami (2).
Nie jestem pewny, czy należy zaciemniać chemię wybiórczo, żeby jednocześnie wybiórczo ją wyjaśniać. Może należy tłumaczyć mniej ale za to dokładniej?
poniedziałek, 9 grudnia 2019
25. Tylko elektrony (Only electrons) - 21.05.2013
Czasem na wykładach robię taki eksperyment w ramach przerwy między tematami naukowymi. Pocieram dłonią o dłoń i pytam niewinnie, co ociera się o co. Jeśli otrzymam odpowiedź, że dłoń o dłoń, to potakuję i drążę temat dalej. Najczęściej padają kolejne uszczegółowienia - że ocierają się cząsteczki o cząsteczki, albo atomy o atomy.
I w tym wypadku nie daję za wygraną i przyznając rację odpowiadającym, proszę o bardziej konkretną odpowiedź. Ta odpowiedź wreszcie pada - pocieramy elektrony o elektrony! dodaję potem, że niczego materialnego więcej nie ma wokół nas, tylko i wyłącznie elektrony! No bo niby co więcej? Ogromne bogactwo form to nic innego, tylko elektrony uwikłane w oddziaływania z protonami i promieniowaniem elektromagnetycznym. Doprawdy zdumiewające!
czwartek, 5 grudnia 2019
23. O nauczaniu wedle pewnego studenta - 2013
Przypominałem sobie informacje o transformacji Fouriera bo były mi potrzebne do zagadnienia magnetycznego rezonansu jądrowego. Bardzo dużo tych informacji jest w sieci. Jedna z takich informacji, którą znalazłem w Internecie odnosiła się do tego, co pewien student wie na ten temat (a okazało się, że wie sporo). Ów student przygotował sprawozdanie na temat treści wykładowych, które obejmowały min. zagadnienie wspomnianej transformacji. (tu był link do sprawozdania, ale AGH już usunęła tamto konto). Mnie zainteresował jednak osobisty stosunek autora sprawozdania do tego, co umie sam, co było na wykładzie i co było wymagane na egzaminie. Ten stosunek został przedstawiony graficznie. Szanując prawa autorskie, zrobiłem własnoręcznie kopię, którą przedstawiam poniżej:
Mam nadzieję, że średnio rzecz biorąc tak nie jest. O ile stosunek wiedzy studenta do wiedzy wykładowej może być uznany za prawidłowy, o tyle rozdzielność wiedzy studenta i treści egzaminacyjnych prawidłowy już nie jest. Te dwa zbiory powinny mieć jednak część wspólną.
wtorek, 12 listopada 2019
20. IBM i macierz Z (zbiór współrzędnych wewnętrznych)
Nieopublikowana w swoim czasie notatka (2014).
Przygotowuję zestaw macierzy Z (zbiór współrzędnych wewnętrznych) do zajęć z chemii teoretycznej, na których przedstawiam elementy grafiki molekularnej. Podczas pracy uświadomiłem sobie, że mogę odtworzyć słynny napis IBM wykonany z atomów ksenonu [1]. Zadanie okazało się niezbyt trudne, a oto wynik tej pracy:
Oczywiście oryginał przedstawia stożki gęstości elektronowej atomów ksenonu, natomiast powyższa grafika molekularna obrazuje atomy, jako kule. Tym niemniej zabawa była fajna :)
Odnośnik:
1. Napis IBM w publikacji (http://www.cnet.com/news/ibms-35-atoms-and-the-rise-of-nanotech/)
poniedziałek, 4 listopada 2019
10. Głos o gęstościach elektronowych na kanwie pewnej książki
Ten wpis powstał w roku 2007.
Na
stronie 183. książki Lucjana Pieli pt: Idee Chemii Kwantowej znajduje się takie zdanie: Gdyby zadać pytanie: w jakiej odległość od jądra najłatwiej
znaleźć elektron [podkreślenie moje W.S.], odpowiedź byłaby taka, jaką dano
w szkole: w odległości pierwszej orbity Bohra. Łatwo to wykazać przez
obliczenie... Tyle podręcznik, który jest gwiazdą błyszczącą na ubogim niebie
polskich książek o chemii kwantowej.
Matematyka
jest bezwzględna i pokazuje maksimum na krzywej radialnej gęstości
elektronowej. To fakt. Problem może polegać na tym, że gdyby podobną
interpretację gęstości radialnej rozciągnąć na inne obiekty, to można dojść do
dziwnych wniosków.
Oczywiście powstaje natychmiast
pytanie, czy wolno nam rozciągać interpretację na inne obiekty. Ale jeśli te
obiekty są kulistosymetryczne a początek kartezjańskiego układu współrzędnych
umieścić w ich geometrycznym środku, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby
napisać całkiem ogólną zależność gęstości radialnej od gęstości:
![]() |
| Równanie 1. |
Jeśli
zgodzić się, że powyższy wzór jest słuszny np. dla gęstości masy, albo innej
gęstości to dość gładko popada się w kłopoty interpretacyjne...
Z interpretacji książkowej wynika, że dla obiektu, jakim jest kula o promieniu r, wykonana z jednorodnego
materiału o gęstości ρ (niech to będzie kulka żelazna), najłatwiej
jest spotkać atomy żelaza w kulistej warstwie powierzchniowej, a najtrudniej w
środku kulki - tam ich nie ma! Podobnie rzecz się ma z świecącą żarówką.
Jeśli świeci równomiernie i jednakowo we wszystkich kierunkach, to fotony
równie łatwo można spotkać w każdej warstwie kulistej o dowolnym promieniu r
o grubości dr... Taka interpretacja prowadzi do dziwacznego
wniosku, że w każdej odległości od żarówki jest jednakowo jasno.
Skąd się biorą takie
dziwaczne wnioski? Rozpatrzmy wzór (1) dla kulki żelaznej. Jeśli jest ona
jednorodna, to w każdym elemencie objętości gęstość jest stała, czyli ρ
= const. Jeśli tak, to gęstość radialna masy rośnie proporcjonalnie do
kwadratu promienia! ρ(r)=ar2, gdzie a = 4pr. Mamy zwykłą parabolę. Ta zależność
(zupełnie oczywista i zapewne nieoczekiwana) nakazuje ostrożność w obchodzeniu
się z gęstością radialną. Daje ona dziwny obraz zwykłej kulki, taki jak
przedstawiony powyżej i przeczący naszemu, zdrowemu pojęciu o właściwościach
fizycznych takiego prostego obiektu.
Ostrożność w
szybkich interpretacjach nakazuje również wymiar gęstości radialnej. Jeśli
przyjmiemy masę za podstawę gęstości, to wymiar gęstości radialnej wynosi
[kg/m] i ma niewiele wspólnego z wymiarem [kg/m3], do którego
jesteśmy przyzwyczajeni, i który dobrze służy ocenie właściwości gęstościowych
obiektów materialnych.
Powstaje
pytanie, jaka cecha fizyczna jest odpowiednia dla gęstości radialnej. Odpowiedź
jest prosta: gęstość radialna jest miarą całkowitej masy (w naszym przykładzie
z kulką) sfery kulistej o promieniu r o grubości dr. Im większy
promień, tym większa masa takiej sfery. Proste. Dla naszych chemicznych potrzeb
możemy wprowadzić definicję związaną z liczebnością. Miarą gęstości radialnej
jest liczba atomów (albo innych obiektów materialnych) tworzących sferę. Im
większy promień tym większa liczba atomów ją tworzy. To oczywiste. Można to
uogólnić i powiedzieć, że gęstość radialna jest miarą całkowitej liczebności
jakichś obiektów związanych z gęstością w cienkich warstwach kulistych.
Zajmiemy się
teraz jednostajnie świecącą żarówką i wykorzystamy obraz gęstości radialnej
opartej na liczebności. Niech żarówka wysyła równomiernie fotony we wszystkich
kierunkach. Możemy powiedzieć, że w każdej warstwie kulistej jest ich taka sama
ilość. Oznacza to tyle, że gęstość radialna jest stała, a dodatkowym wnioskiem
jest to, że gęstość fotonów przypadających na element objętości maleje z
kwadratem promienia. Innymi słowy, natężenie promieniowania maleje z kwadratem
odległości od źródła (dodatkowym wnioskiem jest to, że źródło nie może być
punktowe - musi być rozciągłe - bo natężenie promieniowania w punkcie będzie
nieskończone). Istotnie bo jeśli r(r)
= const, oraz const = 4pr2r,
to aby zachować stałość tego wyrażenia, r
musi być odwrotnością kwadratu promienia r
= a/r2. Ponownie widzimy, że gęstość radialna niezbyt dobrze
oddaje nasze wyobrażenie o świeceniu zwykłej żarówki.
Jednak gęstość
radialna (chyba lepszym określeniem jest jednak funkcja dystrybucji radialnej),
traktowana jako liczebność, pozwala na skonstruowanie makroskopowego,
przybliżonego modelu atomu wodoru np. w stanie podstawowym.
Przeprowadźmy
eksperyment myślowy.
Zbudujmy
obiekt składający się z zespołu współśrodkowych sfer. Ścianki sfer należy
wykonać z cienkiego i wytrzymałego na ciśnienie tworzywa. Model nazwijmy dla
zabawy "cebulą kwantową". Sfera najmniejsza ma promień r = 1
cm, sfera druga promień większy r = 2 cm itd. Niech tych sfer będzie na
przykład 20. Załóżmy dalej, że do każdej sfery z osobna możemy doprowadzić za
pomocą cienkich rureczek i zaworów gaz (np. gaz doskonały) i ustalić w niej
żądane ciśnienie, a tym samym gęstość gazu (liczbę atomów gazu).
Zażądajmy, aby
gęstość gazu w kolejnych, coraz większych sferach, zmniejszała się. Im dalej od
środka, tym ciśnienie mniejsze. Możemy zażądać dodatkowo, aby gęstość gazu r (zatem i ciśnienie gazu) spadała
zgodnie z pewną funkcją. Niech r =
a*exp(-b*r), gdzie r jest numerem sfery (albo jej większym
promieniem), a stałe a = 0.005 oraz b = 0.4 zostały tak dobrane,
aby otrzymywać rozsądne wartości gęstości gazu. Oczywiście celowo dobraliśmy
ekspotencjalną postać funkcji gęstości tak, aby była podobna do funkcji
gęstości elektronowej stanu podstawowego atomu wodoru. Zależność gęstości gazu
w poszczególnych sferach od ich numeru przedstawia poniższy wykres:
Zadajemy
podchwytliwe pytanie. Jak zmienia się liczba atomów gazu w kolejnych, coraz
większych sferach? Odpowiedź jest niemal zawsze taka sama: ponieważ ciśnienie
maleje, zmniejsza się liczba atomów gazu w kolejnych sferach, prawda?
Łatwo policzyć, że wcale tak nie jest. Ponieważ, jak
udowodniliśmy na poprzednich modelach, liczebność w sferze może być dana za
pomocą wzoru na gęstość radialną, to okazuje się, iż w ostatnim modelu liczba
atomów gazu najpierw rośnie, osiąga maksimum w sferze numer 5, a potem spada
monotonicznie. Podobnie, jak na poniższym wykresie.
Odtworzyliśmy
w przybliżeniu zachowanie się gęstości elektronowej w atomie wodoru. Możemy
spokojnie usunąć mniemanie, że w odległości pierwszej orbity Bohra mamy jakieś
szczególne prawa w łatwiejszym znajdowaniu elektronów. Aby całkowicie przekonać
się o konieczności zastosowania brzytwy Ockhama, trzeba zadać sobie jeszcze
jedno pytanie.
Skąd się
bierze owo przeświadczenie, że gęstość radialna wskazuje, iż elektron
najłatwiej spotkać w odległości pierwszej orbity Bohra. Myślę, ze jest to wynik
swoistego "znormalizowania" pojęcia gęstości radialnej. W kontekście ostatniego
modelu oznacza to tyle, że nieświadomie "pompujemy" gaz z każdej sfery do
osobnego naczynia, ale każde naczynie ma jednakową objętość. Wówczas
rzeczywiście, najłatwiej spotkać atomy gazu w naczyniu odpowiadającym sferze z
maksymalną ich liczebnością. W takim naczyniu ciśnienie, a zatem gęstość jest
największa. Ta nieświadoma procedura prowadzi nas jedynie w gąszcz kłopotów
interpretacyjnych. Pozwolę sobie przytoczyć inny przykład, który unaoczni owe
kłopoty z poszukiwaniem, w nieco bardziej humorystyczny i całkiem nieścisły
sposób.
W państwie o
powierzchni 7,7 mln km2 mieszka 20 mln ludzi (gęstość zaludnienia
wynosi 2,2 człowieka/km2), w innym państwie mieszka 4,1 mln
obywateli na powierzchni 616 km2. Gdyby się kierować myśleniem w
kategoriach gęstości radialnej, to wychodzi na to, że w pierwszym państwie
łatwiej jest spotkać człowieka niż w drugim, bo całkowita liczba
ludności jest tam znacznie większa niż w drugim. Trudny do zaakceptowania
wniosek i raczej niesłuszny.
Przedstawione
zagadnienie jest raczej marginalne. Pokazuje jednak, pewną cechę współczesnej
chemii kwantowej. Tą cechą jest "niedoinwestowanie dydaktyczne", czas znaleźć
fundusze.
9. Dydaktyczna droga do lepszego rozumienia powiązania między gęstością elektronową i radialną gęstością elektronową w atomach - 1998
Poglądowe wyjaśnienie powiązania między gęstością elektronową i
radialną gęstością elektronową stwarza ogromne trudności dydaktyczne.
Celem pracy jest ułatwienie powiązania obu pojęć w spójny system.
Gęstość elektronowa i radialna gęstość elektronowa są podstawowymi
pojęciami, które zazwyczaj wprowadza się na
początku kursu chemii z zakresu szkoły średniej. Wiadomo, że gęstość
elektronowa stanu podstawowego atomu wodoru pokazuje zwiększanie się
prawdopodobieństwa napotkania elektronu w maciupkiej objętości dV w miarę zbliżania się do
jądra (rys.1):
![]() |
| Rys 1. Model chmury ładunku dla stanu podstawowego atomu wodoru. |
Radialna gęstość elektronowa jest najczęściej
definiowana dla powłok elektronowych o symetrii kulistej i wyraża
całkowite prawdopodobieństwo napotkania elektronu w powłoce kulistej
zawartej między promieniami r oraz r + dr. Radialną gęstość elektronową
dla atomu wodoru przedstawia się w postaci wykresu, który odzwierciedla
przebieg funkcji typu f(r) = x2e-2r (rys. 2):
![]() |
| Rys. 2. Wykres radialnej gęstości elektronowej stanu podstawowego atomu wodoru. |
Rysunki 1 i 2 obrazują dwa sposoby przedstawiania
zależności dotyczących tego samego zjawiska, a wynikających z
właściwości funkcji falowej opisującej zachowanie się elektronu w
atomie wodoru. Trudności dydaktyczne powstają przy próbach
przekonującego wyjaśnienia pochodzenia maksimum na wykresie radialnej gęstości elektronowej oraz
przystępne powiązanie obu przedstawień w całość. Pojawianie się
problemów związanych z poprawnym rozumieniem gęstościowych obrazów
atomu wodoru można, moim zdaniem, sprowadzić do dwóch zasadniczych przyczyn.
Pierwszą jest występowanie w definicjach gęstości trudnego pojęcia gęstości
prawdopodobieństwa. Druga, to brak przekonujących przykładów pokazujących powiązania między
gęstością i radialną gęstością na modelach innych niż atomy. Pokonanie
powyższych trudności wymaga przeprowadzenia procesu przygotowawczego, którego
zadaniem jest uświadomienie i przyswojenie ogólnych zależności między
gęstością i gęstością radialną na obiektach makroskopowych, a także uświadomienie
sensu fizycznego pojęcia gęstości radialnej na przykładach innych niż gęstość
elektronowa. Dopiero przyswojenie takiej podstawy może pozwolić na
poprawne rozumienie powiązań między obu gęstościami elektronowymi w atomie
wodoru, a w konsekwencji i w innych atomach, w których funkcje elektronowe są zależne jedynie od
promienia wodzącego. Realizacja przedstawionych zadań nie jest, na
szczęście, zbyt trudna. Dzieje się tak, dlatego że zawsze możemy podać
związek między gęstością pewnego obiektu i jego gęstością radialną, jeśli tylko
obiekt jest kulisty, a jego gęstość (np. gęstość masy) jest stała lub jest funkcją
wyłącznie odległości (promienia wodzącego) od geometrycznego środka obiektu.
Matematycznym wyrazem takiej zależności jest fakt, że różniczka objętości dV
kulistego obiektu spełniającego powyższe założenia zależy jedynie od promienia i
jest dana równaniem 1:
![]() |
| Równanie 1. |
Ponieważ gęstość ρ dowolnego obiektu w pewnym jego punkcie jest
pochodną masy po objętości ρ = dm/dV, to wstawiając do tego wzoru dV z
równania 1 i dokonując elementarnych operacji algebraicznych
otrzymujemy równanie 2:
![]() |
| Równanie 2. |
![]() |
| Równanie 3. |
Należy ponownie podkreślić, że równanie 2 (lub równanie 3)
nie musi dotyczyć związku miedzy gęstościami elektronowymi. Dotyczy związku między gęstościami obiektów makroskopowych. Pouczająca
jest analiza obu gęstości w takim prostym obiekcie, jakim jest stalowa
kulka od łożyska, czy też kula bilardowa. Jeśli założyć, że są
porządnie wykonane, czyli że gęstość ρ materiału, z którego zostały zrobione jest taka sama w
każdym punkcie, to gęstość radialna musi rosnąć wraz z kwadratem
promienia na mocy równania 3:
![]() |
| Rys. 3. Wykres radialnej gęstości masy dla kuli bilardowej. |
![]() |
| Rys. 5. Przekrój modelu współśrodkowych sfer wypełnionych gazem. |
Sfera najmniejsza ma promień r = 1 cm, sfera
druga promień większy r = 2 cm, itd. Niech tych sfer będzie na przykład
20. Załóżmy dalej, że do każdej sfery z osobna możemy doprowadzić, za
pomocą zaworów, gaz (np. gaz doskonały) i ustalić w niej żądane
ciśnienie, a tym samym gęstość gazu (liczbę atomów gazu). Żądamy, aby gęstość gazu w kolejnych, coraz
większych sferach, zmniejszała się zgodnie z funkcją:
gdzie r jest numerem sfery (lub jej większym promieniem). Stałe a = 0,005, oraz
b = 0,4 zostały tak dobrane, aby otrzymywać rozsądne wartości gęstości
gazu. Celowo dobraliśmy ekspotencjalną postać funkcji gęstości,
aby była podobna do funkcji gęstości elektronowej stanu
podstawowego atomu wodoru.
Stawiamy dwa pytania:
Stawiamy dwa pytania:
- Jaką funkcją można wyrazić gęstość radialną gazu w poszczególnych sferach?
- Jaka jest masa gazu w poszczególnych sferach?
Odpowiedź na pierwsze pytanie nie jest trudna. Wystarczy podstawić do równania 3
postać zaproponowanej funkcji gęstości, aby otrzymać żądane wyrażenie
na gęstość radialną cebuli kwantowej (równanie 4.):
![]() |
| Równanie 4. |
![]() |
| Równanie 5. |
'Program density
CLS
a = .005
b = .4
pi = 3.1415
OPEN "denstiy.dat"
FOR OUTPUT AS #1
FOR r = 1 TO 20
ro = a * EXP(-b * r)
'density of a gas in a sphere
ror = 4 * pi * r ^ 2 * ro 'radial density of a sphere
vr = 4 / 3 * pi * (r ^ 3 - (r - 1) ^ 3) 'volume of a sphere
mr = ro * vr 'mass of a gas in a sphere
PRINT r; ro; ror; mr
PRINT #1, ro, ror, mr
NEXT r
Uzyskane wyniki zgromadzone w pliku density.dat, a przedstawiające zależności gęstości gazu, radialnej gęstości gazu i masy gazu w zależności od wielkości sfery cebuli kwantowej w analizowanym modelu zobrazowano na rysunkach 6, 7 oraz 8.
![]() |
| Rys. 6. Wykres gęstości gazu w kolejnych sferach cebuli kwantowej. |
![]() |
| Rys 7. Wykres gęstości radialnej w kolejnych sferach "cebuli kwantowej" |
![]() |
| Rys 8. Wykres masy gazu w kolejnych sferach modelu "cebuli kwantowej". |
Rysunek 6 pokazuje, że gęstość gazu maleje skokowo i w przybliżeniu
ekspotencjalnie wraz ze wzrostem promienia sfery. Gęstość radialna
zachowuje się podobnie jak w atomie wodoru, to znaczy: rośnie, osiąga maksimum i
maleje. Podobne zachowanie wykazuje masa gazu w poszczególnych sferach, a tym
samym liczba atomów (lub cząsteczek) gazu w każdej sferze. Model ten dobitnie
pokazuje, że przebieg funkcji opisującej radialną gęstość elektronową
stanu podstawowego atomu wodoru ma swoje makroskopowe analogie. Na
podstawie uzyskanych wyników i wyjaśnień można przystąpić do powiązania w jedną całość obrazów gęstościowych atomu
wodoru przedstawionych na rysunkach 1 i 2. Wystarczy wyobrazić sobie wykonanie wielu tysięcy (teoretycznie nieskończenie wielu) oznaczeń położenia elektronu w
atomie wodoru. Pojawia się więc kilka tysięcy trójek współrzędnych (x,y,z)
położenia elektronu względem jądra. Jeśli wszystkie wyznaczone położenia
elektronu zrzutować na płaszczyznę, to powstanie obraz gęstościowy atomu wodoru przedstawiony na rysunku 1.
Elementem wiążącym przedstawiony obraz z tym na rysunku 2 jest
analizowany zbiór trójek współrzędnych. W celu otrzymania rysunku 2, dzieli się obszar
wokółjądrowy na dużą liczbę (teoretycznie na nieskończoną liczbę) współśrodkowych cienkich
sfer (ze środkiem na jądrze) o wzrastającym promieniu a następnie oblicza, ile
trójek współrzędnych znalazło się w takiej sferze. Wykreślamy zależność liczebności trójek
współrzędnych od promienia sfery. Powstaje wykres kształtem przypominający
wykres gęstości radialnej.
Literatura:
- R. McWeeny, Coulson's VALENCE, Oxford University Press, Oxford 1979 (tłumaczenie polskie).
- A. Galska-Krajewska, K.M. Pazdro, Dydaktyka Chemii, PWN, Warszawa 1990.
*Uwaga 2019. Dziś program "density" napisałbym w VBA (Excel):
Sub density()
a = 0.005
b = 0.4
Pi = 3.1415
j = 1
For r = 1 To 20
ro = a * Exp(-b * r)
'density of a gas in a sphere
ror = 4 * Pi * r ^ 2 * ro 'radial density of a sphere
vr = 4 / 3 * Pi * (r ^ 3 - (r - 1) ^ 3) 'volume of a sphere
mr = ro * vr 'mass of a gas in a sphere
Cells(j, 1) = r
Cells(j, 2) = ro
Cells(j, 3) = ror
Cells(j, 4) = mr
j = j + 1
Next r
End Sub
środa, 30 października 2019
8. Dydaktyka jak kinetyka
Wpis z roku chyba 2005, który przypominam tu w celach porządkowych
Dydaktyka - jej definicję można znaleźć w Wilkipedii. Postanowiłem zmienić nieco podręcznikową definicję dydaktyki chemii, tak aby nadać jej nieco bardziej żartobliwy, ale nie pozbawiony naukowego sensu naukowy charakter: Dydaktyka jest katalizatorem podnoszenia poziomu wiedzy.
Dydaktyka - jej definicję można znaleźć w Wilkipedii. Postanowiłem zmienić nieco podręcznikową definicję dydaktyki chemii, tak aby nadać jej nieco bardziej żartobliwy, ale nie pozbawiony naukowego sensu naukowy charakter: Dydaktyka jest katalizatorem podnoszenia poziomu wiedzy.
Proces przyswajania wiedzy składa się z dwóch etapów. Od poziomu wiedzy
A uczymy się. Gromadzimy
wiedzę właściwą i nadmiarową, która osiąga maksymalny poziom w punkcie B#.
Następuje moment zrozumienia (błysk geniuszu). Problem zaczyna się
wyjaśniać. Odrzucamy zbędną wiedzę nadmiarową i schodzimy do poziomu C, w którym uzyskaliśmy prawdziwe
zrozumienie, ugruntowaliśmy wiedzę. Jesteśmy mądrzejsi.
Kinetyczne zadanie
dydaktyki: Maksymalne obniżenie
bariery aktywacji zrozumienia, po której problem zaczyna się
wyjaśniać.
Punktem
wyjściowym dydaktyki nauk ścisłych jest oryginalne rozwiązanie naukowe bądź
techniczne. Droga, po której autor doszedł do tego rozwiązania, jest
zazwyczaj zbyt trudna do prześledzenia. Być może sam autor nie jest w stanie jej prześledzić. Dydaktyka jest tu walcem, który tę drogę wyrównuje. Potem każdy kto chce włożyć nieco wysiłku może tą drogą podążać.
| Główne problemy dydaktyki chemii |
Problemy wewnętrzne
Problem zewnętrzny
|
Młodzi chemicy mają gorzej
Obserwujemy na naszej Uczelni zdecydowanie zmniejszenie odsetku
studentów z użytecznym, podstawowym wykształceniem chemicznym. Przyczyn
tego zjawiska jest wiele. Jednym z nich jest zdecydowane obniżenie
poziomu dydaktyki chemii w szkołach ponadpodstawowych. Przejawem
zastępowanie niezbędnych doświadczeń teorią - koszmar. Nie będę się
jednak rozwodzić nad żałosnym stanem nauczania chemii. Zwrócę uwagę na
jeszcze jeden problem, który nie jest związany ze szkołami średnimi, ale
wręcz odwrotnie, ze szkołami wyższymi i każdą instytucją państwową,
albo prywatną (o ile taka istnieje) powołaną z mocy prawa do uprawiania
nauk chemicznych. Myślę o naszym kraju, myślę o Polsce.
Problem który mam na myśli związany jest z niemal całkowitym wyrugowaniem języka polskiego z publikacji naukowych. Oczywiście język angielski jest konieczny w takich publikacjach, to jest jasne. Pytanie powstaje, jak młody człowiek ma się zapoznać z najnowszymi osiągnięciami chemii, skoro wszystko jest po angielsku? Usłyszę głosy oburzenia - przecież są paranaukowe czasopisma, są Wiadomości Chemiczne, Chemia i Biznes i sporo innych. Tak, ale to wszystko stanowczo za mało. Nie byłoby pewnie kłopotu, gdyby szybkość nauczania początkowego języka angielskiego była tak duża, jak szybkość rozwoju zainteresowań naukowych wśród młodych, chłonących świat ludzi. Tak jednak nie jest. Powstaje bariera dostępu do nowoczesnej, być może trudnej, ale jednak do wiedzy. Co z tym zrobić? Przyspieszyć nauczanie angielskiego? Nie! Rozwiązanie jest proste, ale wymagające patrzenia ku przyszłości z nastawieniem na szacunek dla języka polskiego. Każda publikacja naukowa, tworzona w Kraju, a publikowana po angielsku (choćby za granicą), ma mieć swój dokładny odpowiednik opublikowany w internecie w języku polskim. W ten sposób usunęłoby się przepaść dostępu do nauki, jaka powstała w latach siedemdziesiątych XX w., gdy zaprzestano publikować po polsku, przynajmniej w obszarze nauk chemicznych. |
7. Utlenianie toluenu za pomocą manganianu(VII) potasu - możliwy mechanizm reakcji
Reakcje redoks bywają utrapieniem uczniów zgłębiających tajniki chemii zarówno na poziomie szkoły średniej jak i na studiach chemicznych. Zagadnienie to nie jest łatwe z tego względu na to, że zazwyczaj rozpatruje się bilans masowy takich reakcji. Z takiego bilansu wychodzi, że kilka (albo nawet kilkanaście) cząsteczek reaguje z kilkoma innymi cząsteczkami, co daje wiele cząsteczek produktów. Mnie, jako chemika organika, nie zadowala podejście bilansowe bo zamazuje mechanizm reakcji, a więc kolejność prostych reakcji, które prowadzą do produktów. Nie neguję konieczności bilansowania bo bilans pozwala na obliczenie pieniędzy, które się wkłada w reakcję licząc na zysk ze sprzedaży produktów. Chcę tylko, aby popatrzeć nieco bardziej szczegółowo na taką reakcję.
Za przykład wziąłem mechanizm utleniania toluenu za pomocą KMnO₄. Jest to reakcja rodnikowa (przeniesienia pojedynczych elektronów) pomiędzy toluenem a nadmanganianem:
Subskrybuj:
Posty (Atom)























