KodHTML

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opublikowane na fb. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opublikowane na fb. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 grudnia 2019

29. Okolice nauki 1

Rok 2012

Skomplikowana prostota

To zdjęcie zrobiłem przy okazji picia herbaty. Kubek postawiłem na jakiejś kartce papieru, na której było narysowane kilka linii. Zachwyciło mnie to, że odbicie prostych na ściance kubka było krzywymi i odwrotnie.   Poeksperymentowałem z prostymi i krzywymi. Wynik eksperymentów jest widoczny poniżej. Przekształcenia matematyczne widoczne tu są, jak na dłoni. 


Ulotne dziełko na temat szkła laboratoryjnego

Kiedyś zastałem w jednym pokoju obok laboratorium rysunek na tablicy, która normalnie służy do zapisywania pomysłów chemicznych. Bardzo mi się spodobało to dziełko sztuki rysunkowej. Jego życie było krótkie, dodatkowo nie wiem, kto był jego autorem, ale dzięki fotografii ostało się :)


Prawda, że urocze?

wtorek, 17 grudnia 2019

27. Bajki o... (wiele lat temu)

Kiedyś zbierałem "bajki o...". Nawet trochę się tych "bajek" nazbierało. Niektóre są śmieszne, niektóre głupie, ale są. Postanowiłem je wyciągnąć z otchłani moich archiwów:


Bajka
1)...o jabłonce.
Ach, miałam ci ja błonkę!

2)...o Apostołach.
Jedzcie i pijcie, a po stołach nie rzygajcie!

3)...o dźwigu.
Dźwi gówniarzu zamknij!!!

4)...o wilczej jagodzie.
No i po krzyku.

5)...o romantyźmie.
Roman, tyś mie urządził!!!

6)...o orzeszku.
O żesz ku#wa!!!

7)...o dziewannie.
Dzie wanna, będę rzygał!

8)...o Jacusiu.
Ja cóś tu wódki nie widzę!

9)...o Nataszy.
Na tasza i skocz po piwo!

10)...o Magdzie
Ma gdzie, nie ma z kim.

11)...o udach i piersiach.
Jak się nam uda, to będziemy pierwsi.
12)...o pałacyku i latarence.
Pała cyk, lata ręka.

13)...o nosie.
Odwal no się!

14)...o łodzi.
Nie łudź się!

15)...o ananasie.
Józek pierdział a na nas smród leciał.

16)...o naleśniku.
Leży drzewo na leśniku.

17)... o Leszku.
Leż ku#wa spokojnie!!!

18)...o chomiku.
Oho! mi ku#wa portfel rąbnęli!

19)...o kresie.
Kurcze, dostałam okres!

20)...o jajach.
Ja, ja, natürlich!

21)...o Siewierzu.
Odpierdol się wiesz?!!!

22)...o Ani.
Ani mnie nie wnerwiaj!

23)...o ptaku.
Kop tak, a nie tak!

24)...o porze i selerze.
O każdej porze se leżę.

25)...o groszku.
Grosz ku#wa mi na nerwach!!!

26)...o ślinie.
Śli na Zachód osadnicy...

27)... o grzeszniku.
Nie grzesz NIK’u!

28)...o Kaliszu
Ostrożnie mi jajka liż!

29) ...o panterze i mieliźnie.
Niech pan tera mie liźnie!

30) ...o pociągu animatorów.
Jedzie pociąg a ni ma torów!

31) ...o drzewach.
Cis i klon!

32) ...o czasie.
Cza się napić!

33) ...o powidłach.
Po widłach są dziury w plecach.

34) ...o Radiu Maryja.
Radio ma ryja a telewizja mordę.

35) ...o szczypcie soli.
Nie szczypta soli - szczypta kelnerki!

36) ...o manicure.
Józek zrobił Mani córe.

37) ...o wężu.
Ssspie#dalaj!!!

38) ...o parku.
Oparł ku#wę o drzewo i wali.

39) ...o Magdzie Zawackiej.
Magda za wacka go ciągnęła.

40) ...o porze, selerze i dżemie.
O tej porze se leże i drzemie.

41) ...o porach i selerze.
Ściągam pory i se leże.

42) ...o morzu, panterze i mieliźnie.
Może pan tera mie liźnie?

43) ...o zegarze.
Tyku, tyku... Ty ku##sie!!!

44) ...o Iławie.
Gdy nie ma gdzie spać, to i ława dobra!

45) ...o bacy.
Obacymy jak to będzie.

46) ...o piszczelu.
Piszcz Elu, piszcz!

47) ...o tymitunie
Ty mi tu nie piernicz!

48) ...o Jabłońskiej.
Miałam ci ja błońska dwa!

49) ...o Aramisie.
Ara mi sie zesrała na ubranie.

50) ... o policzku.
Policz ku#wa te kieliszki!

51) ...o śniegu.
Śnię gówniane sny!

52) ...o kolorze lila rouge.
Lila rusz dupą!

53) ... o miedzi.
Mie dziwi twoja głupota.

54) o ... kapuście.
Taka pusta noc bez ciebie.

55) ...o kolorze.
Oko Lorze wydłubali!

56) ...o nawozie.
Na wozie gnój się wozi.

57) ...o Tomku.
Tom ku##ie dowalił!

58) ...o Tośku.
Toś ku##ie dowalił!

59) ...o atomie i Atomku.
A tom ku##ie dowalił!

60) ...o manifeście.
Mani fest cyce urosły!

61) ...o Atosie.
A to sie zesrał!

62) ...o skinie.
Wyszedłem z kina.

63) ...o Napoleonie Bonaparte.
Napol Leon, bo na parterze zimno!

64) ...o napięciu.
Na pięciu napadło dziesięciu.

65) ...o powodzi.
Po wodzi mineralnej mi się beka.

66) ...o Apaczach.
A patrze i nic nie widzę!

67) ...o wątróbce.
Won trupka Stalina z mauzoleum Lenina!

68) ...o paltociku.
Pal, to ci ku#wa płuca zgniją!

69) ...o walizkach.
Wali z kibla, aż muchy padają!

70) ...o Jerychu.
Je Rychu aż mu się uszy trzęsą!

71) ...o Deynie.
Dej na pół litra!

72) ...o cioci.
Cio ci się stało?

73) ... o basenie.
Oba se nie poradzimy!

74) ...o Ani.
Ani mi się waż!

75) o pierzu i selerze.
Mama pierze, a ja se leże.

76) ...o damach.
Bawimy się jak damy.

77) ...o Szczepanie.
- Co robisz?
-Szcze, panie.

78) ...o analizie.
Połóż się goły na plaży, a nalizie ci piasku do dupy.

79) ...o błocie.
Je#ło cie?!

80) ...o mililitrze.
Niemili litra nie wypiją.

81) ...o komendzie.
Oko mendzie wydłubali!

82) ...o dziecięciu.
Dzie cie, ku#wa, nosi?!

83) ...o dzieciach.
Dzie ci się spieszy?

84) ...o pierzu.
Chłopie rzuć to!

85) ...o czapie.
Cza pierś wypiąć na ordery.

86) ...o portfelu.
Port, Felu, daleko.

87) ...o barłogu.
Bar łogólnie słynie z piwa.

88) ...o ostrodziobie.
Kogut ostro dziobie.

89) ...o pochwie Lony.
Niech będzie pochwalony...!

90) ...o miechu.
Mie chuju bedziesz wyzywał?!!

91) ...o Mieciu.
Mie ciu#u będziesz opie#dalał?!!

92) ... o Jagnie.
Ja gnaty ci porachuję!

93) ...o Tytusie.
Ty tu się nie wygłupiaj!

94) ...o murzynie i Mulacie.
Idzie murzyn i mu lata.

95) ...o druhu Boruchu.
Jest druh Boruch?
Nie ma druha, bo rucha.

96) ... o dronce.
- Pająk je biedronkę...
- A co to jest dronka?

97) ... o śledziu i pieprzu.
Śledzi swoją, a pieprzy cudzą.

98) ... o bogu i miłości.
Bogumił ością się udławił.


99) ... o mej kapuście.
Make-up usta upiększa.

100) ... o cygarach.
Józek, cy gary umyte?

101) ...o senatorze.
Siedze se na torze...

102) ... o przekupce.
Tak prze kupka, że nie wytrzymam!

103) ... o kasie.
Kasa grycana dobra jest.

104) ... o mamci.
Mam cie gdzieś!

105) ...o łosiach.
Popiło się wczoraj, że ech!

106) ... o kondonie.
Skąd ona się wzięła?

107) ...o gniewaniu.
Gnie wam się kumie.

108) ... o gadaniu.
Naga dała się...

109) ... o pechu.
Mydło ma pH 5.5.

110) ... o Ani misiach.
Ani mi sie waż!
111) ...o łosiach.
Posoliło sie, popieprzyło sie i wywaliło sie.

112) ...o mieleniu.
Mieli mi dać na pół litra...

113) ...o mieniu.
Mie nie nabierzesz!

114) ...o mniemaniu.
Mnie, Maniu, to nikt nie podskoczy...

115) ...o statku.
Z Tadkiem, to można konie kraść...

116) ...o szpaku.
Szpakuj się i szpierdalaj!

117) ...o potomku. (Ania wymyśliła)
Po Tomku nie ma śladu!

118) ...o Ikarze.
Mama Izabeli krzyczy i każe zupę zjeść...

119) ...o nasturcji.
Ona z Turcji syfa przywiozła.

120) ... o imieniu.
I mie nawet nie denerwuj!

121) ...o cechach
CH3CH2OH.
122) ... o stolicy.
Stoli, cy nie stoli tam pod lasem?

123) ... o Toruniu.
To, ruń na mnie!

124) ... o dzieciach.
Idzie ci, jak po maśle.

125)... o powodzie i powódce.
Po wodzie mam zgagę, a po wódce kaca.

poniedziałek, 9 grudnia 2019

25. Tylko elektrony (Only electrons) - 21.05.2013

 Czasem na wykładach robię taki eksperyment w ramach przerwy między tematami naukowymi. Pocieram dłonią o dłoń i pytam niewinnie, co ociera się o co. Jeśli otrzymam odpowiedź, że dłoń o dłoń, to potakuję i drążę temat dalej. Najczęściej padają kolejne uszczegółowienia - że ocierają się cząsteczki o cząsteczki, albo atomy o atomy. 
I w tym wypadku nie daję za wygraną i przyznając rację odpowiadającym, proszę o bardziej konkretną odpowiedź. Ta odpowiedź wreszcie pada - pocieramy elektrony o elektrony! dodaję potem, że niczego materialnego więcej nie ma wokół nas, tylko i wyłącznie elektrony! No bo niby co więcej? Ogromne bogactwo form to nic innego, tylko elektrony uwikłane w oddziaływania z protonami i promieniowaniem elektromagnetycznym. Doprawdy zdumiewające!


24. Co do Nagrody Nobla - wpis z 10.12.2012 roku





czwartek, 5 grudnia 2019

23. O nauczaniu wedle pewnego studenta - 2013

 Przypominałem sobie informacje o transformacji Fouriera bo były mi potrzebne do zagadnienia magnetycznego rezonansu jądrowego. Bardzo dużo tych informacji jest w sieci. Jedna z takich informacji, którą znalazłem w Internecie odnosiła się do tego, co pewien student wie na ten temat (a okazało się, że wie sporo). Ów student przygotował sprawozdanie na temat treści wykładowych, które obejmowały min. zagadnienie wspomnianej transformacji. (tu był link do sprawozdania, ale AGH już usunęła tamto konto). Mnie zainteresował jednak osobisty stosunek autora sprawozdania do tego, co umie sam, co było na wykładzie i co było wymagane na egzaminie. Ten stosunek został przedstawiony graficznie. Szanując prawa autorskie, zrobiłem własnoręcznie kopię, którą przedstawiam poniżej:



 Mam nadzieję, że średnio rzecz biorąc tak nie jest. O ile stosunek wiedzy studenta do wiedzy wykładowej może być uznany za prawidłowy, o tyle rozdzielność wiedzy studenta i treści egzaminacyjnych prawidłowy już nie jest. Te dwa zbiory powinny mieć jednak część wspólną. 

poniedziałek, 18 listopada 2019

22. Lapsusy i kruczki językowe na uczelni - 2012

    Kilka lat temu otrzymałem od ówczesnych studentów listę tekstów, które wypowiedzieli prowadzący zajęcia. Nie jestem pewny, czy tylko na mojej Uczelni. Sporo tu jest zabawnych stwierdzeń. W nawiasach znajdują się uwagi (czasem uszczypliwe) studentów:

·  Proces katastrofy samochodowej („mądrzejszy” substytut wypadku samochodowego)
·   Im dalej tym bliżej (o definicji granicy ciągu)
·   X-y do nieba! Trzeba umieć rachować! (o konieczności znajomości narzędzi matematycznych wobec wymyślnych problemów)
·   Emeryci znajdują się w „poczekalni na cmentarz”
·   Inżynier nie może się pomylić! (skutki pomyłki inżyniera bywają tragiczne)
·   Czy to jest sprawiedliwe, że jeden jest gruby, a drugi chudy?! (o niesprawiedliwości społecznej)
·  Co za diabeł?! Jakieś czary! Ktoś nam nawija szpulkę! (o magicznej interpretacji rzeczywistości dokonywanej wobec nieznajomości zasad świata fizycznego)
·  Zróbmy sobie sprytność! (nakaz kreatywności laboratoryjnej)
·  Nie spożywajcie posiłków (podczas wykładu – przyp.)! Jeśli rodzice was nie wychowali problem jest bardziej złożony… (zaduma nad brakiem kindersztuby młodzieży)
·  Co to jest faza? To już państwo wiecie... (wykład z chemii fizycznej)
·  Przepisać spokojnie, z pogodą ducha, nie z nienawiścią! (uwagi pedagogiczne dotyczące przepisywania z folii)
·  Po prostu trzeba to bezmyślnie przepisać… (metodyka rozwiązywania układów redoks – rzecz o współczynnikach stechiometrycznych)
·  Trudno, żeby ktoś wiedział coś, czego nie wie…
·  Roztwór wygląda jak ciemne wino (głodnemu chleb…)
·  Ptaki nie boją się studentów (refleksja mająca na celu rozluźnienie atmosfery na wykładzie wtrącona ot, tak)
·  Ciśnienie ziemskie (rzecz o ciążeniu powszechnemu wypowiedziana przez, jak widać, chemika)
·  Mamy stosunek płciowy do tego pierwiastka (o polonie)
·  Pierwsze trzy pierwiastki są pierwiastkami (odkrywane na nowo…)
·  Ilość połączeń jest różna i szalenie różnorodna (o bogactwie świata chemii)
·  Identycznie takie same (nieznośni, nic nierozumiejący studenci)
·  Dwie ciecze niezbędne do życia: H2O i C2H5OH (o marności egzystencji)
·  Lepiej mówić C2H5OH niż spirytus (potrzeba tajemniczości)
·  Musimy to odjąć od tego świństwa! (emocjonalny stosunek do zawiłych działań matematycznych)
·  Pani nie zwymiarowała tego otwora! (niech żyje znajomość języka polskiego w kręgach nauk ścisłych)
·  Przedmiot osobnego przedmiotu (o potrzebie systematyki nauki)
·  Wady nakierujmy w innym kierunku
·  Montmorynit, muskowityt, permutytyt – jest ich naprawdę bardzo wiele (masoneria językowa)
·  Drobne nakrętki, czasami mają pół tony, i są złodzieje, że mogą to w sposób niewidoczny wynieść (drobna przestępczość zakładowa)
·  Odległość 10–9 mola
·  Pocieramy futerkiem laseczkę (alegoria łatwo zrozumiała w nauczaniu elektrostatyki)
·  Jest w hydrologii takie powiedzenie – jak se poźródlisz, tak se wodogrzmotniesz!
·  Z wodą prawie wszyscy mają coś wspólnego
·  Nie da się zgasić – glin pali się znakomicie! (obrazowo o aluminotermii)
·  Puścić nową listę promocyjną (o liście obecności uprawniającej do korzyści egzaminacyjnych)
·  Bez magnezu nie ma żadnej części rośliny, ale że człowiek nie jest zielony; chyba, że z Marsa…
·  Dwutlenek wapnia gazowy się wydziela
·  Wapno najczęściej lubi trafić w oko
·   Ciecz tak gęsta, że aż sztywna (o strukturze szkła)
·   ( ) – zawiasy,  √- pierwiosnek, ½ - odłamki
·   Co wy tam tak po ciemku jak jaskiniowcy?! (zgaszone światło w sali wykładowej)
·   Gumka najlepszym przyjacielem studenta (o popełnianiu błędów przy rysunku technicznym…)
·  Głęboki stan pomroczności jasnej (i w tym stanie zdaje się niektórym popełnić publikacje naukowe)
·  Nie jestem szowinistą organicznym! (chemik to chemik!)
·  Nawet warto przyjść studiować na wydział chemiczny, aby dowiedzieć się jak ugotować ziemniaki (o motywach studiowania)
·  Proste jak rogalik
·  Czy jesteśmy ssakami ciepłokrwistymi? Tak. Czy jesteśmy ludźmi? Chyba tak. (o jedynej słusznej logice)
·  Tak się ma do prawdy jak garbaty do ściany.
·  Miedź ma miedziany kolor
·  But – wskazuje, że nie chodzi o buty.
·  Jeśli UE wyda nakaz, że nadają się banany tylko o długości 16,1 do 16,3 cm i odpowiednim kącie ugięcia, to znaczy, że inne się nie nadają. Tak samo jest z IUPAC.
·  Chciał mnie pan wytestować?! (prowadząca do studenta o niecnych zamiarach kwestionowania jej wiedzy)
·  Linijka (def.) – przymiar liniowy ciągły
·  Jest to położenie dość ekscytujące o księżycowym obrazie (o hałdach na Śląsku)
·  Nazwy cukrów na koniec dla osłody
·  Jak pan przyjdzie do nas na specjalizację, to ja na znak protestu powieszę się w dziekanacie!
·  Bielański – staruszeczek omszały (emocjonalnie o kwestionowaniu autorytetów)
·  Nie mamy co obrażać się, że elektron nie zachowuje się jak sztywna kulka!
·  Po co rysować orbitale? To tak jakby założyć krowie okulary i patrzeć, czy więcej żre – jeśli tak, to dobrze – jeśli nie, to po co?!
·  Jeśli człowiek jest podobny do goryla, to nie znaczy, że można powiedzieć, że człowiek jest gorylem…
·  Większy opór stawia mniejsza dziura, mniejszy opór stawia większa dziura (niby logiczne…)
·  I dalej, jeśli mamy małą dziurę, to musimy odpowiednio mocniej pchnąć tłoczkiem, żeby ten strumień cieczy był odpowiednio duży…
·  Taka mucha na krowie się elegancko zaadsorbuje (życiowy przykład rozwiniętej powierzchni)
·  Ani trywialna, ani banalna – po prostu prosta!
·  Problem pijaka – pijak jest doskonałym przykładem błądzenia przypadkowego (o dyfuzji niewymuszonej)
·  Gdybym państwu mówił tylko prawdę, to byłoby dotkliwe (nikt do dziś nie rozumie chemii kwantowej)
·  Szkło jest najczęściej brudne
·  Mycie placu szczoteczką do zębów – jest to jakiś pomysł na czystość, ale chyba nie najlepszy…? (o przewadze studenta nad wojskowym)
·  Jeśli jakąś książkę źle się czyta, to znaczy, że została napisana dla pieniędzy.
·  To nie są drzewa tylko fraktale (nauka fachowego spojrzenia na rzeczywistość)
·  Nawet chodzenie do kościoła pomoże wam zrozumieć chemię fizyczną (szczególnie przed egzaminem) (witraże)
·  Nie wiem w jaki sposób krowa robi mleko (co za ignorancja na wyższej państwowej uczelni)
·     „Albo albo” to nie jest „to lub to” (ach ta subtelna semantyka)
·     Jaka jest odpowiedź na to pytanie? Trzeba sobie zadać inne pytanie… (i tak w nieskończoność)
·     Jedynka w postaci liczbowej
·     Klient – płeć dowolna
·     Misie jedzą runo leśne
·   Zniszczyłem mienie publiczne po to, aby was przekonać (łamanie niejednej kredy w procesie dydaktycznym)
·   W którą stronę najczęściej skręcają płaszczyznę światła spolaryzowanego cząsteczki? Mają takie socjalistyczne zacięcie (indoktrynacja nie tylko na KUL-u…)
·    Nie przemywajcie osadu amoniakiem tylko etanolem, żeby był taki świąteczny zapach (na ostatnich zajęciach przed świętami Bożego Narodzenia)
·    3 minus to tak jak pół z nieboszczyka
·    Jeśli się komuś będzie hepać, to znaczy, że ubyło z butelki (ćwiczenia laboratoryjne bez nadzoru)
·   Co na to wpływa? Pierwiastek z pogody i plamy na słońcu (o wpływie początku na koniec w zjawiskach nieliniowych)
·    I polać to wszystko sosem orbitalowym (o tym jak zrozumieć chemię organiczną)
·    Jak pani ma kilku kandydatów, to co pani robi? Testujemy ich po kolei… (o metodzie prób i błędów)
·   Czasami jak kogoś potrącimy w autobusie, to klient ma taką minę jakbyśmy mu wymordowali rodzinę (o nieobliczalności przyrody)
·   Marzę o tym, że kiedyś zamiast tej cholernej kredy będą kolorowe maziczki (o bolączkach systemu edukacji)
·   Chińczycy to są niechluje do granic możliwości
·   W środku kanapki mamy nadzienie z żelaza (o kompleksach sandwiczowych)
·   Dialog na zajęciach laboratoryjnych:
- Panie doktorze…
- Jaki doktor?! Technik k... jestem! (a propos tytułomanii)
·   Byłoby tam jak gdyby duże nagromadzenie i mamy jak gdyby duże rozproszenie. (?)
·   Człowiek przez 20 lat zachowuje się normalnie, a potem bierze siekierę i już nie jest normalny… (o naturze ludzkiej)
·    Postępować w ten sposób to tak jakby chcieć atakować wszystko młotkiem (o pewnym sposobie myślenia)
·    To nie są imieniny u ciotki, to jest poważna sprawa (o kwantach i innych krasnalach)
·    Proste jak stare 20 zł
·    Umiał wcześniej całkować niż mówić (mowa o słynnym naukowcu)
·    Są rozdzielone, a właściwie połączone (o nieuchwytności niektórych połączeń chemicznych)
·    Oczopląs łącznie z zezem (o związkach chiralnych wielocentrowych)
·   Trzeba węszyć za węglem asymetrycznym (wskazówka jak zacząć nomenklaturę związku optycznie czynnego)
·  Rozrobią was na kaszkę z mleczkiem, aż będziecie piszczeć (przestroga ku studentom rozpoczynającym preparatykę organiczną)
·    Reakcja jednego przebiega w godzinę, na reakcję drugiego trzeba czekać całe życie
·    Wodór przenika przez pallad jak Duch Święty przez ścianę
·  To był pomysł racjonalizatorski – 98% braków w sprężynach do lokomotyw (o felernej elektrolizie w dobie PRL-u)
·   Metale czekały na transport, bo galwanizerzy zapili się (o trudnościach ustroju)
·   Monstrancja księdzu nie zgnije w zakrystii (o znajomości podstaw chemii przez kler)
·   Która z pań ma dzisiaj aktywność wzmożoną? (wywoływanie do odpowiedzi)
·   Trzeba założyć maskę gazową (by się zagazować…)
·   Sok marchewkowy nie jest polimerem przewodzącym (o  karotenoidach)
·  Różowy to bardzo przyjemny kolor, zwłaszcza w pewnych okolicznościach (elementy biografii…?)
·   Już widzę po twarzach... Nie zaczynajcie ze mną (wykład inauguracyjny)
·   Nie róbcie tego na Bena! (o braku wyobraźni)
·   Ja w magazynie robiłem piekło (o pożarze)
·   Jeżeli ktoś się podpali, to dać mu w gębę, żeby przestał biegać… (o pierwszej pomocy)
·   Lodówka pali się fantastycznie!
·   10 palców, układ dziesiętny, 10 przykazań – 10 to dobra cyfra (o symbolice w życiu codziennym)
· Jeden mówi mądrze, drugi głupio, ale każdego trzeba wysłuchać (o nieuchronności ustnego kolokwium)
·   Straż działa legalnie – oni jak przyjadą, to robią to, co chcą…
·   Mamy stały poziom zalania, hehehe (o poziomie cieczy w zbiorniku)
·   Tak zassiemy, że wyssiemy wszystko z krwią (o możliwości pomp)
·   Jeden problem to nie problem; sto problemów to jest problem! (filozoficznie)
·    Interesuje mnie wszystko, co wypukłe (o geometrycznej interpretacji pewnych funkcji)
·    Nie jest tak dobrze, ale jest fajnie! (to chyba o niedoścignionemu szczęściu w życiu naszym)
·    Fosfor raczej nas nie podnieca (chyba, że zmieszany z nadchloranem)
·    Ylid reaguje tak jak Pan Bóg przykazał (i stworzył Bóg ylid i widział, że jest dobry)
·    Życie jest prostsze niż przewidują parlamentarzyści.
·    Zamiast języka lepiej włożyć papierek (o organoleptyce w chemii)
·   Robota to głupota – picie to jest życie (o niepotrzebności męczenia się na wykładzie)
·   Dobrą stroną komunizmu było to, że w szare jesienne dni wokół rurociągów rosła sobie piękna, zielona trawka. (o oszczędności)
·   Mamy czarne i czerwone kule, a losujemy czerwoną. Nie, zaraz… Bez aluzji politycznych – żółte i niebieskie
·    Tak jak w polityce – suma dobrych chęci daje sprzeczności (o projektowaniu warunków procesu technologicznego)
·    Skorzystajmy z twierdzenia towarzysza Pitagorasa
·    Opinia opinią, a ja mam żonę i dziecko na utrzymaniu (o perspektywach studiów doktoranckich)
·    Na uczelni pozostają tylko hobbyści, chorzy umysłowo i inwalidzi… (w odpowiedzi na powyższe)
·    Jak będziecie drzemać, to nie chrapajcie (o nudzie na wykładach)
·    Polarografia – młodzież się nią pasjonowała albo nie… (cóż…)
·   Jak się spotka student ze studentką, to jeden idzie do przodu, a drugie zostaje z tyłu. Jest ciepło, zielone listki – uważajcie. Ja też kiedyś byłem młody… (o tęsknocie i o naturalnej nierówności płci)
·     Sesja jest jednym z trudniejszych etapów studiowania (ku przestrodze)
·     300 atmosfer – to nie jest w kij dmuchał!
·     Różnimy się od szczura tylko jednym aminokwasem (o przebiegłości?)
·     Może wyglądam na miłą, ale taka nie jestem (sztuka autoprezencji)
·     Jeśli to wiem, to ja teraz jestem gość. (o przewadze wiedzy nad ignorancją)
·     Tnę tę rurę 10-metrową rurę na równe 3-metrowe… Aha ta rura ma 9 metrów…
·     Mówiąc po polsku, czyli po rosyjsku (wspominki)
·     Najwięcej tkanek nerwowych jest w naszej głowie, o ile mamy tam mózg…
·   W ZSRR mieli zmysł praktyczny – do obrony przed promieniowaniem żołnierze mieli tłusty papier. Na tyle zmniejszał promieniowanie, że żołnierze mogli wstać, otrząsnąć się z pyłu radioaktywnego, kogoś ubić, a potem paść…
·    Oddychanie jest też cholernie niebezpieczne. Najlepiej nie oddychać! (o wszędobylskich rodnikach)
·    Na pewno wśród panów są entuzjaści destylacji, a co po niektórzy poszli dalej – do rektyfikacji
·    Zakłady zbrojeniowe w jeden dzień produkują czołgi, a w drugi grabki i łopatki
·    My sami składamy się z węgla, rozumu i wody…
·    Karbin znikł razem z radzieckimi uczonymi (o karierze niektórych teorii w chemii organicznej)
·    Chiny mają taką sytuację, że niektórzy mają węgiel w ogródku
·    Listem tego przesłać się nie da… (o transporcie węgla)
·    Miał wydają koty, a muł kopalnie
·    Codzienna praca doprowadza do nerwicy
·    Wziąć wonny olejek, lać przez lejek, kakao, hadwao… (o normach)
·   Perspektywicznie – na pewno nie wiadomo (o przewidywaniach odnalezienia i wykorzystania nowych pokładów węgla)
·      Nowa norma jest zła, stara jest stara, a polska jest dobra (element patriotyzmu w nauce)
·      Koksik (zdrobniale o koksie)
·      Węgiel lotny = ”always” (wiadomo – skrzydełka)
·      Prowadzić ćwiczenie będzie prowadzący ćwiczenie (w razie jakby ktoś zapytał)
·      No to teraz to już będzie tylko kwik (a propos reakcji sigmatropowych)
·      Absorpcja w angstremach.
·      Powietrze oportunistyczne (o złośliwości powietrza)
·      Rafineria nie pracuje po to, aby zaasfaltować cały świat (o głębszej przeróbce ropy naftowej)
·      Ludzie, którzy wieszają się na drzewach nie są skutecznymi obrońcami środowiska (o zielonych)
·      Zasoby ropy nie są rozłożone uczciwie.
·     Moim zadaniem jest przyzwyczajenie państwa do kapitalizmu, czyli zysku, forsy… (o dodatkowych zadaniach dydaktycznych)
·     Chemik inżynier musi myśleć – w przeciwieństwie do innych zawodów
·     Pauling wsuwał dziennie 120 g witaminy C i żył 93 lata (sposób na długowieczność)
·     W Ameryce można nie mieć domu, pracy, ale trzeba mieć samochód!
·     Eksperymenty robi się nawet na ludziach, ale nie na koniach. Eksperymenty robi się na drobiu, bo drób potrafi zjeść wszystko.
·     Czasami tradycja jest lepsza od konstytucji, np. PRL, zaś w Anglii nigdy nie mieli konstytucji
·     Jesteście weteranami chemii fizycznej (niektórzy polegli w boju)
·     Skąd się wzięło tyle rodzajów wypełnień? Każdy chce zarobić.
·     Rosja była na peryferiach życia umysłowego Europy
·     Tym palnikiem chłodzisz, a nie grzejesz… (o różnicach w syntezie laboratoryjnej i przemysłowej)
·     Chemicy mówią masońskim językiem




wtorek, 12 listopada 2019

20. IBM i macierz Z (zbiór współrzędnych wewnętrznych)

Nieopublikowana w swoim czasie notatka (2014).

Przygotowuję zestaw macierzy Z (zbiór współrzędnych wewnętrznych) do zajęć z chemii teoretycznej, na których przedstawiam elementy grafiki molekularnej. Podczas pracy uświadomiłem sobie, że mogę odtworzyć słynny napis IBM wykonany z atomów ksenonu [1]. Zadanie okazało się niezbyt trudne, a oto wynik tej pracy:


Oczywiście oryginał przedstawia stożki gęstości elektronowej atomów ksenonu, natomiast powyższa grafika molekularna obrazuje atomy, jako kule. Tym niemniej zabawa była fajna :)

Odnośnik:

 1. Napis IBM w publikacji (http://www.cnet.com/news/ibms-35-atoms-and-the-rise-of-nanotech/)

czwartek, 7 listopada 2019

19. Dzikie kotki Schrödingera

Wrzesień 2014 r.

Dopiero teraz wpadła mi w ręce książka, którą napisał J. Gribbin, pod polskim tytułem "Kotki Schrödingera czyli poszukiwanie rzeczywistości" (ISBN 83-7150-386-5). Staram się czytać takie rzeczy systematycznie, ale jakaś nieoznaczoność przy precyzyjnie określonej szybkości życia nie pozwoliła mi zlokalizować tej książki wcześniej.

Nasunęło mi się sporo uwag na kanwie tej książki. Teraz (2019 r.) inaczej patrzę na niektóre moje ówczesne stwierdzenia, ale niech zostaną takie, jak były. 

Str. 17. "[Elektrony] nie należą do obiektów, z którymi mamy do czynienia w życiu codziennym" (za R. Baierlein, Newton to Einstein, s. 170.)

Mogę zapytać, a z czym mamy do czynienia w materialnym życiu codziennym oprócz elektronów, fotonów i może pola magnetycznego? Na poziomie fundamentalnym tylko z elektronami i tylko z oddziaływaniem foton-elektron. Zazwyczaj myślimy o rzeczach w związku z ich nieskończonym bogactwem form, barw, konsystencji, smaku, itp, ale zapominamy, że to zawsze jest przejaw zachowania się elektronów i fotonów - niczego więcej.

Str. 18. "Nikt przecież nigdy nie widział pojedynczego elektronu ani też nikomu nie udało się go złapać w dłoń."

Jak to? Gdy patrzę na dłoń, to niby na co patrzę... na kwarki? W świetle poprzedniego komentarza widzimy ogromną liczbę elektronów, a pocierając dłoń o dłoń dokonujemy ich przemieszczenia (elektryzacja), które w jakimś sensie może być uważane za "łapanie" ich w dłoń.

Str. 19. "Atom węgla ma masę nieco mniejszą niż 2 x 10-26 kg, 22 miliony razy większą niż elektron."

Zawsze raduje mnie przyłapywanie fizyków (albo tłumaczy - nie wiem) na błędach rachunkowych. Ponieważ elektron ma masę 9 x 10-31 kg (str. 17.), to z obliczenia wychodzi, że atom węgla jest 220 tys. razy cięższy od elektronu a nie 22 miliony razy :)

Str. 21. "Istnieje pewne prawdopodobieństwo, że on [elektron - W.S.] znajduje się tu lub tam, lecz w zasadzie może pojawić się dosłownie gdziekolwiek we wszechświecie."

Tak wynika z postaci funkcji falowej opisującej zachowanie się elektronu. Zastanawia mnie, jak ta właściwość przekłada się na wszechświat. Jeśli elektrony hasają po całym wszechświecie, to chyba powinny powstawać jakieś miejsca z ich niedoborem. Myślenie moje jest takie. Elektrony są związane głównie z jądrami atomowymi, to skupia masę. Jest ona skupiona w niewielkich obszarach wszechświata. Reszta to pusta niemal przestrzeń kosmiczna. Owszem, wypełniona jest promieniowaniem, odłamkami skalnymi, gazami, ale bardzo rozrzedzonymi, czy wreszcie bulgotami próżni. Ale to chyba za mało. Jeśli elektron z mojego palca skoczy (choćby z minimalnym prawdopodobieństwem)  na miejsce gdzieś między Wegą a Gwiazdą Polarną, to skąd ma wiedzieć, gdzie ma powrócić? Skąd "wie", że nadal obowiązuje go opisująca go funkcja falowa? Wydaje mi się, że jeśli rozważymy całość masy we wszechświecie, to elektrony powinny systematycznie i stale rozpraszać na wszystkie strony pozostawiając mocno niezrównoważone elektrycznie układy jonów na przykład na Ziemi. Zdaje się jednak, że takiego zjawiska globalnie nie obserwujemy. Elektrony jakoś "trzymają się" okolicznych jąder atomowych. Są wprawdzie burze z piorunami, ale tego typu efekty są lokalne i przemijające. Być może funkcje falowe opisują za dużo, być może elektron nie potrzebuje całego wszechświata i pozostaje w pewnej ograniczonej przestrzeni wokółjądrowej. Gdyby tak było, należałoby zmienić nieco opis zachowania się elektronu np. z wykorzystaniem teorii chaosu (ale nie w kontekście oddalania się od stanu początkowego, ale w kontekście wypełniania przestrzeni funkcyjnej punktami generowanymi przez procedury rekurencyjne). 

Str. 24. "...elektrony wiedzą o większym fragmencie świata niż ich bezpośrednie otoczenie. Znają warunki nie tylko w okolicy otworu [w doświadczeniu z dwiema szczelinami - W.S.], ale w całym obszarze eksperymentu. Ta nielokalność jest podstawową właściwością mechaniki kwantowej i to ona tak głęboko niepokoiła Einsteina."

Nielokalność na skalę eksperymentu Younga jest do przyjęcia, ale gdyby elektrony można opisać procedurami chaotycznymi, to wg moich eksperymentów numerycznych, ta nielokalność sięgałaby najwyżej kilku promieni atomu wodoru. Nie stoi to w sprzeczności z opisem zachowania się elektronu za pomocą funkcji falowych o ile przyjmiemy, że takie funkcje są tylko matematyczną i nielokalną kanwą zachodzenia fizycznych i raczej lokalnych zjawisk kwantowych. Taki obraz dają funkcje chaotyczne przynajmniej w wypadku ograniczonym do okolic atomów.

Str. 25. "Ten holistyczny aspekt kwantowego świata [zależność wyniku eksperymentu z dwiema szczelinami od całości aparatury - W.S.] ma bardzo głębokie implikacje filozoficzne. 

Gdyby ta nielokalność była troszkę ograniczona (powiedzmy taka mikro- albo nawet "nanolonielokalność"), to implikacje filozoficzne chyba musiałyby być zupełnie inne. Tak podejrzewam.

Str. 27. "Obiekt ten [kwantowy] może pokazać nam swoją stronę falową albo cząstkową... ale może mieć także inne właściwości, których nie potrafimy zmierzyć lub o których nic nie wiemy."

Pogląd taki daje pozytywną podstawę do rozmyślań, badań i ekstrapolacji naszej wiedzy.  Realny świat fizyków (i chemików też) jest dość prosty i mało rozmyty. Nowe idee muszą walczyć z przyzwyczajeniami i przyjętym (uznawanym za słuszny) opisem rzeczywistości. Coś może być jednak poza... Nauka to nie religia, nawet jeśli tworzą ją duchowni. 

Str. 28. "Sam elektron nie <<wie>>, w pewnych granicach, gdzie znajduje się i dokąd podąża. Tylko lekką przesadą byłoby stwierdzenie, że gdyby elektron znał dokładnie swoje położenie, to zupełnie nie znałby kierunku ruchu i prędkości swojego ruchu, a gdyby wiedział dokładnie, dokąd zmierza i jak szybko, to nie miałby pojęcia, gdzie się znajduje."

Ładne objaśnienie skutków działania zasady nieoznaczoności Heisenberga. Nieznajomość kierunku ruchu i prędkości jest równoważne z zatrzymaniem się czasu, tak jakoś mi się skojarzyło ze szczególną teorią względności. Nie wiem, co znaczy ta druga skrajność.

Str. 36. "Gdy jeden [elektron] zostanie szturchnięty, to drugi natychmiast zareaguje, niezależnie od tego, jak daleko od siebie się znajdują."

To "widmowe działanie na odległość" nie miałaby miejsca w skali makroskopowej, gdyby elektrony opisać procedurami chaotycznymi. Szkoda, że pionierzy mechaniki kwantowej i ich adwersarze nie znali teorii chaosu... szkoda (jeden Poincaré tu wiosny nie czyni).

Str. 65. "Wspomniany powyżej kluczowy dowód, jaki uzyskał Fresnel, polega na odwróceniu doświadczenia z pojedynczą szczeliną, czyli zastąpieniu małego otworu przez małą przeszkodę o tym samym kształcie, a następnie na obserwowaniu efektów interferencyjnych w obszarze cienia za przeszkodą, powstających w wyniku uginania się światła na skutek przejścia w pobliżu jej brzegów."

Szkoda, że ta wersja eksperymentu interferencyjnego jest tak rzadko popularyzowana. Być może dlatego, że jest prostsza od eksperymentu z dwiema szczelinami? Nie wiem, ale mam żal do popularyzatorów fizyki, że nie zajmują się tym eksperymentem równie często, jak doświadczeniem Younga.

Str. 69.  "W 1825 roku [Faraday] odkrył benzen, wyodrębniając go z ropy naftowej."

Nie wiedziałem tego. Jakoś ta podstawowa informacja dla dobrze ugruntowanej wiedzy chemicznej mi umknęła. Jak widać fizyk też może coś odkrywczego powiedzieć chemikowi... i to o chemii!

Str. 70. "[Michael Faraday] Był jedynym uczonym, który nie tylko odmówił przyjęcia tytułu szlacheckiego, lecz także (dwukrotnie!) funkcji przewodniczącego Royal Society. <<Zawsze uważałem - powiedział - że nagrody za osiągnięcia intelektualne mają w sobie coś degradującego, i nie zmienia tego fakt, że przyznają je towarzystwa i akademie, a nawet królowie i cesarzowie.>>"

Ciekawe, czy Faraday przyjąłby Nagrodę Nobla, gdyby żył nieco później, bo że by mu została przyznana, to jest jasne.

Str. 204a. "Trudność nie polega na tym że równania stają się trudniejsze do rozwiązania, gdy opisują większą liczbę ciał; są one n i e m o ż l i w e do rozwiązania, nawet <<w zasadzie>>".

Kluczowa uwaga w dydaktyce chemii teoretycznej. Nie udało mi się znaleźć w podręcznikach uzasadnienia zjawiska owej niemożliwości. Przyczyna jest dość prozaiczna. Obliczanie oddziaływania wielu ciał wiąże się z całkowaniem. Już dla trzech ciał pojawiają się funkcje, które nie są całkowalne w sensie istnienia funkcji pierwotnych. Jesteśmy skazani na obliczenia przybliżone np. przez tworzenie szeregu Taylora. Ilustracją tego problemu może być próba scałkowania funkcji exp(-x)/x.
Z drugiej strony możliwe jest, że uzyskiwanie wyników ścisłych jest jakimś wynaturzeniem. Być może to, że opisujemy ściśle zachowanie się elektronu w atomie wodoru jest tylko ciekawostką matematyczną albo paskudnym wyjątkiem w świecie, gdzie elektrony "same muszą rozwiązywać" w sposób przybliżony problem wielu ciał.

Str. 204b. "...zdaniem Prigogine'a, niecałkowalność stanowi fundamentalną cechę każdego złożonego układu."

Całkowalność (albo raczej niecałkowalność) też mnie intryguje i to również dla układu złożonego tylko z dwóch ciał. Gdyby założyć, że zachowaniem elektronów rządzą funkcje chaotyczne, to całkowanie musiałoby zostać zastąpione przez sumowanie. Ciekawa alternatywa.
Tu odnośnik do wiki na temat Prigogine'a (w polskiej transliteracji Prigożyna): Prigogine

Str. 207. "Zewnętrzna powłoka atomu, odpowiedzialna za oddziaływanie z innymi atomami, jest czystą elektrycznością - w postaci elektronów - utrzymywaną w miejscu przez siły elektromagnetyczne (dzięki wymianie fotonów), zgodnie z regułami QED."

Szkoda, że chemia teoretyczna nie posługuje się jawnie regułami QED.

Str. 230.  "...pogląd przedstawiony w pańskim artykule [chodzi o artykuł Gribbina w "New Scientist z 1993 r.] powinien otrzymać status silnego aksjomatu operacyjnego, czyli: dosłownie dla każdej koncepcji matematycznej istnieje gdzieś model fizyczny."

Bardzo ciekawa koncepcja. Daje nadzieję, że każdy nowy model matematyczny może służyć do wytłumaczenia rzeczywistości fizycznej. Popieram bo takie podejście może zagrozić funkcji falowej jako głównego narzędzia matematycznego opisu mikroświata.

Str. 238.  "Fizyka jest pracą w takim samym sensie jak praca stolarza, który produkuje przedmioty z surowca. Stolarz robi meble z drewna, a fizyk tworzy modele ze świata matematyki."

Ładne porównanie... a chemicy te meble bejcują i malują rozmaitymi lakierami, żeby zadowolić potrzeby i gusta zwykłego człowieka...

środa, 6 listopada 2019

18. Sznurkowanie 1

Kolaż Artura Popka "Regaty Sznurkowe"
Sztuka oparta o wytwarzanie ładnych kompozycji z udziałem linek i sznurków jest powszechna. Mamy biżuterię z sutaszu, rozmaite formy geometryczne utworzone z nici przeciągniętej między gwoźdźmi. Niektóre z nich robią na mnie ogromne wrażenie. Pomysł, cierpliwość, umiejętności i wizja artystyczna zdają się nie mieć granic. Przystępując do mojej przygody nie miałem najmniejszej wątpliwości, że idę w ślady kogoś, kto układał sznurek w celach artystycznych. Bardzo szybko odnalazłem taki przykład w Internecie.

Moje prace bazują na tym samym pomyśle. Staram się jednak wypełnić całą płaszczyznę - ramę obrazu - bez pozostawiania wolnych miejsc. Owo horror vacui nie jest jednak dla mnie obowiązujące bezwzględnie i robię wyjątki, ale są nieliczne i takie chyba pozostaną. Praca Artura Popka jest dla mnie inspiracją. Wariację na temat "Regat sznurkowych" wykonam, gdy dojrzeje we mnie ostatecznie całość kompozycji.

  Sznurek jest jak życie, czasami się układa a czasami nie. Układam sznurki, linki i liny w kompozycje na płaszczyźnie, kompozycje ujęte w ramy obrazu. Interesuje mnie szczególnie łączenie sznurków z przedmiotami z naszego życia codziennego. Elementy te powinny być związane pozytywnie z naszymi wspomnieniami, dlatego w moich pracach pojawiają się kamienie, minerały, muszle, płaskorzeźby, póki co, ważne dla mnie. Elementy te stają się fragmentem przestrzeni trójwymiarowej i są często umieszczone w centrum obrazu. Wspomnienia często wyciągnięte z szuflad albo pudeł zostają wyeksponowane, stają się ważniejsze niż były. Tak pojmuję interakcję między twórcą i potencjalnym odbiorcą moich prac: Powierz mi odrobinę własnych wspomnień, a ja zwrócę Ci obraz, który możesz umieścić na ścianie w ważnym miejscu.

    Praca ze sznurkami jest ciągłym eksperymentem. Istnieje niemal nieskończona różnorodność typów, wielość materiałów i technologii splotu tych materiałów. Nie sądzę, aby dało się stworzyć kopię jakiejkolwiek mojej pracy w rozsądnym czasie, zwłaszcza gdy materiałem twórczym są sznurki i linki z włókien naturalnych. 

  Przechodziłem po raz kolejny obok jednej z moich amatorskich grafik, które wykonałem ponad dziesięć lat temu. "Czy mogę ten obrazek wyrazić za pomocą sznurka przyklejonego do tektury?" - pomyślałem zdumiony nieoczekiwaną myślą. Przy najbliższej wizycie z jakimś markecie ze sznurkami kupiłem, co potrzeba i zrobiłem taki obrazek. Wynik mojej pracy widzicie poniżej. 


Po pierwszym obrazku ułożyłem nowe. Układanie było walką z materią, szukaniem właściwych rozwiązań technicznych, które mogły odtwarzać ideę; tę ideę, która tak łatwo pojawiała się w mojej wyobraźni. Pracę ułatwiała mi znajomość chemii. Dobrze było wiedzieć, czego można spodziewać się po dostępnych na rynku klejach, właściwościach innych materiałów. Powstały następne obrazki:



Zacząłem dołączać do układu sznurków dodatkowe elementy. Na lewym zdjęciu wypukły element trójwymiarowy, w kształcie przypominającym połówkę owocu kiwi, pokryłem dokładnie cienką linką. Powstało coś w rodzaju tajemnicy. Co jest pod spodem? Tego typu tajemnica, póki co, nie ma znaczenia. Znacznie ciekawsza rzecz pojawiła się przy okazji "zasznurkowania" kawałka cegły, który przywiozłem znad Bałtyku, a potem położyłem wraz z innymi kamieniami w ogródku. Myśl o  "rzeczy", którą zaanonsowałem,  rozwinę w jednym z następnych wpisów.

Styczeń 2015. Obrazek, który prezentuję jest wprawką mającą w tle mechanikę kwantową. Pomyślałem sobie, że "sportretuję" stałą Plancka. Zadanie okazało się prawie tak trudne, jak sama mechanika kwantowa. Porzuciłem myśl o wypełnieniu całej powierzchni układem linek bo układały się niesfornie. Gdy przyciskałem jakąś linkę z jednej strony, to uciekała mi natychmiast w inną. Postanowiłem pozostawić pewną swobodę przestrzenną dla stałej i stąd są miejsca pomalowane na czarno.


 Nie jestem jednak zadowolony z tych wolnych miejsc. Dowiedziałem się jednak, na co mogę sobie pozwolić, jak zachowuje się linka poliestrowa. Próba bycia artystą uczy pokory - ludzie również.

 Na portalu www.artysta.pl/profil/wojciechsz założyłem drugi album zatytułowany "Wyprawa na giełdę kamieni". Co roku na Politechnice Śląskiej organizowana jest giełda kamieni ozdobnych. W zeszłym roku pojechaliśmy tam ze specjalnym zadaniem znalezienia takich okazów, które nadają się do łączenia ze sznurkiem. Udało się kupić okazy odpowiednich minerałów. W jednym wypadku pokusiłem się o obróbkę mechaniczną nabytku. Oszlifowałem w taki sposób kalcyt pomarańczowy, że przypomina kształtem nos. Dzięki temu pomysłowi mogłem wkomponować go w okład sznurków, przypominający swoim kształtem profil twarzy:


 Wtedy naszły mnie wątpliwości. Mając sznurek w dłoni zastanawiam się, co można, a czego nie można z nim zrobić, jako materiałem artystycznym. Ograniczenia są spore. Wolność kompozycji koliduje z ograniczeniami wynikającymi z właściwości materiału. Nieco lepiej jest z barwą, ale i tu nie nie daje się nawet zbliżyć się do możliwości malarstwa, a czy grafiki. Ograniczenia te mają jednak pewną, subtelną zaletę. Sznurek "niesie". Jedna ułożona linia wyznacza trasę następnej. Wcale nie jest dokładnie pewne, jak układanie sznurka będzie przebiegało w odległych miejscach. Wyobraźnia podpowiada oczywiście efekt końcowy, ale szczegóły mogą być inne od wyobrażonych. Trudno jest osiągnąć głębię, perspektywę. W tym wypadku trzeba się odnieść do innych stref wrażliwości odbiorcy. 

    Malarstwo i sztuki graficzne zazwyczaj mają postać skończonego dzieła, wytworzonego w całości przez artystę. Patrzymy w zachwycie na coś, co możemy jedynie podziwiać, odbierać zawartą treść i emocje. Chciałbym nieco zmienić ten schemat. Między innymi o tym będą następne prace.