Najpierw wyjaśnienie dotyczące cyklu "Ku chemii post-kwantowej"
Przygotowuję cykl wystąpień dla mediów społecznościowych. Nazwałem ten cykl "Ku chemii post-kwantowej". Chcę pokazać, o czym myślę, gdy mam wolny czas. Na emeryturze mam dużo wolnego czasu, ale jakby jest go coraz mniej. Jeśli nie wypowiem się, to myśli zginą jak ich większość. Poniżej jest więc tekst wstępu do wspomnianego cyklu. Planuję to zrobić w formie filmików z moją gadającą postacią w roli głównej. Być może na filmiku treść będzie się nieco różnić od poniższego tekstu. Jest to wynik ciągłych poprawek, które nanoszę, cyzeluję tekst, choć i tak wiem, że lepiej (lub gorzej) tego przedstawić nie potrafię. Mam nadzieję, że będzie to droga, która pokazuje rodzenie się wolności naukowej. Jest to wolność zmierzająca ku prawdzie, prawdzie naukowej.
0. Wstęp. Ku chemii post-kwantowej
Zakończyłem moją zawodową pracę na Politechnice Śląskiej na jesieni roku 2025. Ostatnia publikacja, której jestem współautorem ukazała się na wiosnę roku 2026 w czasopiśmie „Molecules”... Na emeryturze mogę zatem przestać zajmować się nauką. Problem jest w tym, że nauka nie przestaje mnie zajmować!
Chemia organiczna to był mój zawód i pasja, ale na pewnym etapie pracy zawodowej pojawiła się chemia teoretyczna; miała być tylko częścią mojego pensum dydaktycznego na Wydziale Chemicznym Politechniki Śląskiej.
Stało się tak dlatego, że jakieś 20 lat wcześniej otrzymałem polecenie od ówczesnego dziekana Wydziału Chemicznego, polecenie prowadzenia wykładów z chemii teoretycznej dla naszych studentów na kierunku chemia. Byłem dość zdziwiony, ale posłuszny poleceniu. Mawiało się wtedy, że dziekanowi się nie odmawia. Zresztą w etatystycznej i pełnej nakazów rzeczywistości Politechniki, chyba nie miałem innego wyjścia.
Dość niespodziewanie dla samego siebie, przygotowywanie treści i prowadzenie wykładów oraz ćwiczeń dla studentów pchnęło mnie na ścieżki naukowego myślenia o tym, co wykładałem. Nie tylko dydaktyka ale, włączyła się w ten proces nauka.
Coraz bardziej zastanawiało mnie to, że niektóre treści, które przekazywałem młodym adeptom chemii, budzą we mnie szereg pytań, a w studiowanej równolegle literaturze i publikacjach naukowych nie znajdowałem odpowiedzi mnożące się wątpliwości.
Myślałem o tym niejako po godzinach, w zaciszu mojego prywatnego pokoju, podczas wędrówek turystycznych, albo podczas zwiedzania Polski czy Europy. Prowadziłem dodatkowo eksperymenty numeryczne w tym obszarze, zapisywałem wyniki.
Nawet korespondowałem z uznanymi w danej dziedzinie specjalistami, gdy trafiałem na problemy, które wydawały mi się ciekawe, a nie do końca wyjaśnione i ich książkach. Współpracowałem z zawodowym fizykiem nad zagadnieniami, które przekraczały moje umiejętności jako programisty (o to było całkiem łatwo). Ta bardzo ciekawa współpraca skończyła się jednak wtedy, gdy niespodziewanie dla nas obu, pojawiły się problemy tak fundamentalne, że godziły w podstawy fizyki głównego nurtu.
Fizyk oznajmił, że nie wolno nam dalej drążyć tematu. Zarzuciłem więc dalsze rozważania i badania. Skoro zawodowy fizyk stwierdził, ŻE NIE, to co ja chemik mogłem dodać… chyba nic, poddałem się.
Po wielu latach jednak odważyłem się wreszcie przedstawić, to co jest wynikiem tamtej pracy. A jest to trzeci etap faradejowskiego: "work, finish, publish". Jednak nie na łamach jakiegoś czasopisma, ale w sieci, w mediach społecznościowych. Tym sposobem, nie chcę narażać nikogo, poza mną samym, na niepowodzenia wynikające z możliwości pomyłki… na możliwość lekceważenia czy śmieszności. Gdyby moją rację przyjęli inni, to znaczy, że gdyby w tych rozważaniach było ziarno naukowej prawdy... tak znajdą się współautorzy a nawet główni autorzy tych pomysłów...
Nazwałem ten cykl “Ku chemii post-kwantowej”.
A! jeszcze jedno, moje wypowiedzi będą oparte na metodzie naukowej, którą zastosuję według następującego schematu:
Obserwacje, pytania naukowe, zbieranie wiedzy, hipoteza albo raczej hipotezy, weryfikacja hipotez, wnioski.



