KodHTML

czwartek, 14 maja 2026

Ku chemii post-kwantowej 1.1. Obserwacja pierwsza i pytania do tej obserwacji

   Zastanawia mnie podobieństwo między metodologią poprawy dokładności obliczeń energii elektronów np. w atomie helu za pomocą mechaniki kwantowej i poprawy dokładności obliczania torów planet na niebie za pomocą modelu geocentrycznego. W jednym i drugim wypadku postępuje się podobnie. Model geocentryczny używa epicykli, dyferentów, ekwantów i absurdalnie skomplikowanej matematyki, aby poprawić przewidywanie kształtu toru jakiejś planety np. Marsa na niebie. Dodawanie kolejnych epicykli na epicyklach, czyli dodawanie kolejnych elementów obliczeniowych, poprawia przewidywanie tego toru. Im bardziej rozbuduje się, a co za tym idzie, im bardziej skomplikuje się matematykę, tym przewidywania toru są dokładniejsze. Matematyka odtwarza kształt, ale powoduje zatratę sensu fizycznego ruchu planety. Traci odpowiedź na pytanie, jaka jest przyczyna takiego zachowania się planet na niebie. Uzyskanie odpowiedzi na to pytanie było możliwe po wykoncypowaniu modelu heliocentrycznego – kopernikańskiego a potem keplerowskiego. 

Co robi się w mechanice kwantowej? Postępuje się podobnie w wypadku opisu atomów (poza atomem wodoru i atomami wodoropodobnymi). Jeśli mamy np. atom helu, poprawienie wyniku obliczeń np. minimalnej energii stanu podstawowego tego atomu (w porównaniu z eksperymentem), wymaga dodawania do pewnej, podstawowej funkcji falowej tego stanu, kolejnych członów, kolejnych poprawek w postaci nowych funkcji falowych. Tych członów może być kilka, kilkanaście albo nawet kilkaset. Uzyskanie wyniku zgodnego z eksperymentem wymaga zastosowania nowych członów. Mam na myśli genialną QED (czyli elektrodynamikę kwantową). Podobieństwo metodologiczne modelu geocentrycznego oraz mechaniki kwantowej wraz QED jest uderzające. Analogicznie do metody geocentrycznej, metodę polepszania obliczeń energii stanów atomu helu, mogę nazwać metodą nukleocentryczną. Ta nazwa bierze się stąd, że centrum obliczeń stanowi jądro atomowe. Udokładnienia mogą przesunąć to centrum poza jądro, ale to nie zmienia jednak faktu że jądro atomu jest punktem głównym, punktem początkowym dla procedur matematycznych. Rodzi się tu pytanie: A co, jeśli nukleocentryczna mechanika kwantowa mikroświata odpowiada geocentrycznej wizji świata? Ale nie w sensie matematycznym, ale w sensie fizycznym. W tak widzianym mikroświecie polepsza się przewidywanie stanów energetycznych atomów, ale chyba traci się wgląd w mechanizm zachowania się elektronów w tych atomach. Komplikacja matematyczna odtwarza wynik pomiaru, ale fizyka gdzieś znika. 

Mój niepokój budzi przypuszczenie, że może należy przesunąć początek obliczeń z jądra gdzieś tam, (choć nie wiadomo gdzie) i być może w celu uproszczenia tych obliczeń, należy dokonać rewolucji na wzór rewolucji kopernikańskiej? Czyli zastąpić model nukleocentryczny mechaniki kwantowej czymś innym. Zastrzegam się, że nie mam zamiaru tworzyć teorii wszystkiego. Takiej jak opisana przez Stevena Weinberga w jego książce „Sen o teorii ostatecznej”. Zmierzam tylko w kierunku zarysu jakiejś nowej teorii. To zmierzanie stawia pytania o to, gdzie przesunąć środek, początek obliczeń, do jakiego miejsca, do jakiego obszaru? Przecież funkcje falowe dla atomów i QED i zajmują całą trójwymiarową przestrzeń! Kiedyś modelowi geocentrycznemu przeciwstawiono kopernikański model heliocentryczny. Opis świata się upraszczał, fizyka zaczęła działać, ale wszystko to w ramach trójwymiarowego świata. Ale co przeciwstawić modelowi nukleocentrycznemu? Jaki nowy rodzaj mechaniki? Gdzie ma być to nowe centrum upraszczające obliczenia? Gdzie i jak je znaleźć? Przeczuwam odpowiedź. Ale mogę się bardzo mylić, ta świadomość jest frustrująca. Mam jednak nadzieję… Że co, że nadzieja to matka głupich? Matkę należy szanować.


Dodatek 1. Wiem, że obliczenia związane z układem wielu ciał stwarza problemy w każdej mechanice. Próba analitycznego rozwiązania równań ruchu dla takiego układu nie może się powieść. Przyczyna jest prosta. Pojawiające się w układach równań opisujących ruch elementów układu wielu ciał całki można obliczyć tylko w przybliżeniu.

    Dodatek 2. Neologizm "nukleocentryczny" nie oddaje w pełni sposobu obliczeń dla dużych baz funkcyjnych nawet dla cząsteczki wodoru. Aby uzyskać bardzo dokładne wyniki energii stanów tej cząsteczki, rezygnuje się z przybliżenia Borna-Oppenheimera. Pozostanę jednak przy tym określeniu - podoba mi się.

wtorek, 12 maja 2026

Ku chemii post-kwantowej. 0. Wstęp

 Najpierw wyjaśnienie dotyczące cyklu "Ku chemii post-kwantowej"

Przygotowuję cykl wystąpień dla mediów społecznościowych. Nazwałem ten cykl "Ku chemii post-kwantowej". Chcę pokazać, o czym myślę, gdy mam wolny czas. Na emeryturze mam dużo wolnego czasu, ale jakby jest go coraz mniej. Jeśli nie wypowiem się, to myśli zginą jak ich większość. Poniżej jest więc tekst wstępu do wspomnianego cyklu. Planuję to zrobić w formie filmików z moją gadającą postacią w roli głównej. Być może na filmiku treść będzie się nieco różnić od poniższego tekstu. Jest to wynik ciągłych poprawek, które nanoszę, cyzeluję tekst, choć i tak wiem, że lepiej (lub gorzej) tego przedstawić nie potrafię. Mam nadzieję, że będzie to droga, która pokazuje rodzenie się wolności naukowej. Jest to wolność zmierzająca ku prawdzie, prawdzie naukowej.


0. Wstęp. Ku chemii post-kwantowej

    Zakończyłem moją zawodową pracę na Politechnice Śląskiej na jesieni roku 2025. Ostatnia publikacja, której jestem współautorem ukazała się na wiosnę roku 2026 w czasopiśmie „Molecules”... Na emeryturze mogę zatem przestać zajmować się nauką. Problem jest w tym, że nauka nie przestaje mnie zajmować!

    Chemia organiczna to był mój zawód i pasja, ale na pewnym etapie pracy zawodowej pojawiła się chemia teoretyczna; miała być tylko częścią mojego pensum dydaktycznego na Wydziale Chemicznym Politechniki Śląskiej.

    Stało się tak dlatego, że jakieś 20 lat wcześniej otrzymałem polecenie od ówczesnego dziekana Wydziału Chemicznego, polecenie prowadzenia wykładów z chemii teoretycznej dla naszych studentów na kierunku chemia. Byłem dość zdziwiony, ale posłuszny poleceniu. Mawiało się wtedy, że dziekanowi się nie odmawia. Zresztą w etatystycznej i pełnej nakazów rzeczywistości Politechniki, chyba nie miałem innego wyjścia.

    Dość niespodziewanie dla samego siebie, przygotowywanie treści i prowadzenie wykładów oraz ćwiczeń dla studentów pchnęło mnie na ścieżki  naukowego myślenia o tym, co wykładałem. Nie tylko dydaktyka ale, włączyła się w ten proces nauka.

    Coraz bardziej zastanawiało mnie to, że niektóre treści, które przekazywałem młodym adeptom chemii, budzą we mnie szereg pytań, a w studiowanej równolegle literaturze i publikacjach naukowych nie znajdowałem odpowiedzi mnożące się wątpliwości.

    Myślałem o tym niejako po godzinach, w zaciszu mojego prywatnego pokoju, podczas wędrówek turystycznych, albo podczas zwiedzania Polski czy Europy. Prowadziłem dodatkowo eksperymenty numeryczne w tym obszarze, zapisywałem wyniki.

    Nawet korespondowałem z uznanymi w danej dziedzinie specjalistami, gdy trafiałem na problemy, które wydawały mi się ciekawe, a nie do końca wyjaśnione i ich książkach. Współpracowałem z zawodowym fizykiem nad zagadnieniami, które przekraczały moje umiejętności jako programisty (o to było całkiem łatwo). Ta bardzo ciekawa współpraca skończyła się jednak wtedy, gdy niespodziewanie dla nas obu, pojawiły się problemy tak fundamentalne, że godziły w podstawy fizyki głównego nurtu. 

    Fizyk oznajmił, że nie wolno nam dalej drążyć tematu.  Zarzuciłem więc dalsze rozważania i badania. Skoro zawodowy fizyk stwierdził, ŻE NIE, to co ja chemik mogłem dodać… chyba nic, poddałem się.

Po wielu latach jednak odważyłem się wreszcie przedstawić, to co jest wynikiem tamtej pracy. A jest to trzeci etap faradejowskiego: "work, finish, publish". Jednak nie na łamach jakiegoś czasopisma, ale w sieci, w mediach społecznościowych. Tym sposobem, nie chcę narażać nikogo, poza mną samym, na niepowodzenia wynikające z możliwości pomyłki… na możliwość lekceważenia czy śmieszności. Gdyby moją rację przyjęli inni, to znaczy, że gdyby w tych rozważaniach było ziarno naukowej prawdy... tak znajdą się współautorzy a nawet główni autorzy tych pomysłów... 

Nazwałem ten cykl “Ku chemii post-kwantowej”.

A! jeszcze jedno, moje wypowiedzi będą oparte na metodzie naukowej, którą zastosuję według następującego schematu:


Obserwacje, pytania naukowe, zbieranie wiedzy, hipoteza albo raczej hipotezy, weryfikacja hipotez, wnioski. 


 



poniedziałek, 4 maja 2026

Podziękowanie

 Dawno tu nie pisałem, ale znalazłem właśnie podziękowanie od Uniwersytetu III wieku w Cieszynie. Było to w roku 2024, ale żeby nie zapomnieć, że i tam zrobiłem wykład dodaję skan podziękowania:

Miałem chyba jeszcze jeden wykład w roku 2025, ale nie pamiętam :)