KodHTML

czwartek, 23 lipca 2026

Ku chemii post-kwantowej. Baza wiedzy. Książki 2

 Ogromna liczba książek i publikacji naukowych wpłynęła na moje postrzeganie nauki. Tutaj przedstawię kolejne prace, które mocno na mnie wpłynęły, na mój obraz fizyki, chemii i nauki w ogóle.

 Autorem pierwszej jest Erwin Schrödinger tytuł, “Czym jest życie? Fizyczne aspekty żywej komórki” [1]. Przytoczę cytat, który mocno wpłynął na moje postrzeganie teorii falowej: Jesteśmy tak przyzwyczajeni do proporcjonalności, że łatwo możemy nie docenić dalekosiężnych konsekwencji tej prostej zależności. Należy powiedzieć szczerze, że Autor miał tu na myśli zależność liczby mutacji od dawki promieniowania, ale dla mnie to było odkrycie z zupełnie innej dziedziny. To zdanie wpłynęło w sposób fundamentalny na moje postrzeganie niezależnego od czasu równania Schroedingera. To równanie stało się dla mnie łatwiejsze do ogarnięcia, gdy dołączyłem do niego geometrię. Stało się dla mnie jasne, że dla funkcji własnych hamiltonianu jest to równanie linii prostej o współczynniku kierunkowym będącym energią stanu stacjonarnego (niezależnego od czasu). To jest oczywiste, ale tylko wtedy, gdy nie patrzy się na chemię kwantową w sposób zbyt szablonowy.

Książka, która dała mi narzędzia do obliczeń w dziedzinie równania Schroedingera to "Coulsona wiązanie chemiczne" [2]. Autor Roy McWeeny pokazał jak się stosuje metodę wariacyjną dla energii stanu podstawowego atomu wodoru. To tu nauczyłem się wykonywać działanie hamiltonianu na funkcję falową, a co za tym obliczać wartości energii stanów stacjonarnych atomu wodoru z równania Schrödingera. Nauczyłem się obliczać tę energię zarówno dokładnie jak i metodami przybliżonymi. Ciekawe było zastosowanie kombinacji liniowej funkcji gaussowskich do polepszania jakości tych obliczeń. Mocna rzecz.

Ale jest jeszcze mocniejsza. Chodzi o książkę, która jest podręcznikiem użytkownika programu Derive. Właściwie to nie tyle podręcznik co sam program. Nabyłem jego prywatną kopię i po uruchomieniu otworzył się przede mną wielki świat obliczeń symbolicznych. Chyba największym dla mnie zaskoczeniem było to, że do obliczeń energii z równania Schroedingera używa się całek potrójnych. Zasadniczo nie o same całki potrójne chodzi ale o ich nazwę. W programie "Derive" te całki miały nazwę "Spherical Volume" - objętość sferyczna. Ich nazwa uświadomiła mi, że w obliczeniach kwantowych objętość nieskończonej przestrzeni trójwymiarowej jest... skończona. Łatwiej było mi przyjąć, że całka oznaczona z funkcji exp(-x) dla x od zera do nieskończoności ma skończoną wartość (swoją drogą równą jeden). Nawet łatwiej jest mi przyjąć, że całka oznaczona z "namiotu" z tej funkcji uzupełnionej o zmienną y, że ta objętość jest skończona mimo całkowania po x i y od zera do nieskończoności. Ale że cała przestrzeń ma objętość skończoną... to jest trudne do wyobrażenia. Raczej niemożliwe do wyobrażenia. Ale tak jest. Dzięki temu całkowania po całej przestrzeni trójwymiarowej nie dają nieskończoności ale konkretne liczby. Tak działa fizyka kwantowa, a co za tym idzie - chemia kwantowa.


1. Erwin Schrödinger, “Czym jest życie? Fizyczne aspekty żywej komórki. Umysł i materia. Szkice autobiograficzne”, Prószyński i S-ka, Warszawa 1998.

2. Roy MCWeeny, "Coulsona wiązanie chemiczne", Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1987.

3. Bernhard Kutzler, Vlasta Kokol-Voljc, "Wprowadzenie do programu DeriveTM, Matematyczny asystent na Twoim komputerze", wydanie polskie Gambit COiS Sp. z o.o., Kraków 2005.

niedziela, 12 lipca 2026

Ku chemii post-kwantowej. Baza wiedzy. Książki 1

     Zakończyłem publikować na YT obserwacje związane z dążeniem do opracowania teorii post-kwantowej w dziedzinie chemii. Brzmi to bardzo poważnie - opracowanie teorii. Nie sądzę, żeby mi się udało stworzyć teorię, ale jakieś przyczynki owszem. Teraz zaczynam opowieść o książkach, które się stały podstawą mojego patrzenia na kwanty. Jest to baza wiedzy, która była i jest moją podstawą do dalszych rozważań, czyli do postawienia w przyszłości hipotezy na temat chemii post-kwantowej.

Pierwszą książką, którą przytaczam jako bezpośredni początek mojego zainteresowania kwantami jest dawny podręcznik [1]. Jeszcze w technikum nabyłem go za wyżebrane u rodziców pieniądze. Oryginał gdzieś zgubiłem. Niedawno jednak kupiłem w antykwariacie egzemplarz tego podręcznika. Zajrzałem po niemal półwieku przerwy do środka i znalazłem zdanie, które kiedyś tak mnie zastanowiło. Na stronie 31. jest podany wzór na niezależne od czasu równanie Schroedingera:

 Pod nim znajduje się owo fascynujące zdanie: czyta się hamiltonian Ĥ działając na funkcję psi daje w wyniku energię pomnożoną przez funkcję psi. Sporo czasu mi zajęło zrozumienie tego, jak działa hamiltonian na funkcję psi. Dopiero na 30. urodziny byłem w stanie samodzielnie i na piechotę rozwiązać to równanie dla atomu wodoru. Na studiach chemicznych się tego nie nauczyłem. Dopiero jako młody naukowiec dałem radę.

Druga książka autorstwa Wernera Heisenberga [2] towarzyszyła mi na początku pracy naukowej. Czytałem ją z pasją. Przyswajałem sobie pewien sposób myślenia o fizyce kwantowej. Patrzyłem oczami Heisenberga na fizykę. Przytoczę kilka cytatów, które muszę wyrwać z kontekstu, ale nic na to nie poradzę. Pierwszy ze strony 103 polskiego wydania: Jeśli w atomie są elektrony, które według naszych dotychczasowych wyobrażeń są cząstkami, to muszą się one jakoś poruszać. I dalej: Z formalizmu matematycznego mechaniki falowej lub kwantowej widać, że na te pytania nie ma żadnej rozsądnej odpowiedzi. Gnębiło mnie to, że mechanika kwantowa nie jest w stanie niczego powiedzieć o ruchu elektronów, a ruch zastępuje prawdopodobieństwem znalezienia elektronu w wybranym obszarze. Dziś wiem, że MK nie może powiedzieć nic o ruchu, ale świetnie rozwiązuje problemy zachowania się elektronów bez ruchu w sensie przemieszczania się punktowej cząstki w czasie. Drugie zdanie (str. 131-2) odnosi się do ciekawego aspektu fizyki. Aspekt ten jest obecnie bardzo widoczny. Zdanie to brzmi: Gdyby ktoś chciał uprawiać fizykę w taki czysto pragmatyczny sposób, to wybierałby zawsze jakiekolwiek cząstkowe dziedziny akurat łatwo dostępne dla doświadczenia i próbowałby przedstawić zachodzące tam zjawiska za pomocą przybliżonych wzorów. Gdy opis jest za mało dokładny, to można przecież dodać poprawki i w ten sposób uczynić go dokładniejszym. Pomyśleć, że cała elektrodynamika kwantowa jest zbiorem takich poprawek do równania Schroedingera. Kolejne zdanie (str. 149) bardzo mocno wpłynęło na moje rozumienie nauki. Wypowiedział je Niels Bohr: W naukach przyrodniczych zawsze dobrą polityką jest pozostawanie na tyle konserwatywnym, na ile to tylko możliwe, i tworzenie rozszerzeń dopiero pod naciskiem obserwacji nie dających się wyjaśnić w inny sposób. Interpretacja tej opinii zawsze sprawiała mi kłopoty i chyba tak jest do dzisiaj. I jeszcze jedno zdanie (str. 270), które odnosi się do... chaosu. Autor nie miał na myśli chaosu deterministycznego. Raczej chodzi o chaos religijny: Działanie Jednego ukazuje się już w tym, że to, co uporządkowane, odczuwamy jako dobre, a zagmatwane i chaotyczne jako złe. Zdanie to pokazuje, że autorzy mechaniki kwantowej nie znali chaosu jako dziedziny nauki. Nie mogli znać mimo, że w tamtych czasach były już pierwociny w postaci wyników badań Poincarego. Tak więc MK nie zawiera elementów teorii chaosu. Dziś jest nieco inaczej, ale ta obecność jest słabo wyczuwalna i zasadniczo niewiele zmienia.

Trzecia książka to encyklopedia Johna Gribbina [3]. Studiując hasła encyklopedii natknąłem się na intrygujący wpis. Wpis ten pod hasłem "LAGRANGIAN".  (str.167-8) brzmi następująco: Pod względem matematycznym znacznie łatwiej operować lagrangianem niż hamiltonianem (wskutek historycznego przypadku większość ludzi zapoznaje się z mechaniką właśnie w tym drugim ujęciu). [...] Gdyby tylko szkolni nauczyciele fizyki mieli na tyle rozsądku, by od początku uczyć mechaniki przy użyciu formalizmu Lagrange'a, uczniowie mogliby się nauczyć od razu i mechaniki klasycznej, i kwantowej, stosując równania, którymi łatwiej operować. Jednym z głównych powodów, dla których mechanika kwantowa wydaje się trudna studentom, kiedy się z nią stykają, jest to, że muszą się najpierw oduczyć tego, czego się wcześniej nauczyli. Dla mnie to było odkrycie - a więc możliwe są inne formalizmy mechaniki kwantowej niż ten klepany w podręcznikach. Niekoniecznie należy tylko liczyć, liczyć i liczyć...

Literatura:

1. Maria Kłyś-Łodzińska, " Budowa materii w świetle mechaniki kwantowej", Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, Warszawa 1978.

2. Werner Heisenberg, "część i całość. rozmowy o fizyce atomu", Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1987.

3. John Gribbin, "Encyklopedia Fizyki Kwantowej", Wydawnictwo Amber Sp. z o.o., Warszawa 1999.




wtorek, 30 czerwca 2026

Ku chemii post-kwantowej. Obserwacja nieciągła

Poniższy tekst pojawi się niedługo na YT w postaci filmiku z moją postacią w roli gadającej głowy. Być może treść ulegnie pewnym redakcyjnym zmianom i uzupełnieniom. Tak robię, gdyż cały czas doskonalę jego postać. Przychodzą mi do głowy jakieś pomyły, albo przypominam sobie rzeczy, o których powinienem jeszcze dopowiedzieć.    

     Zdumiewa mnie, że funkcje falowe stanów elektronowych w atomach (orbitale) obejmują całą przestrzeń od zera (tu gdzie jest jądro atomu) aż do nieskończoności. Opis stanów energetycznych elektronów np. w atomie wodoru, za pomocą równania Schroedingera, wymaga zaangażowania całej przestrzeni trójwymiarowej. Orbitale atomowe są więc wszędzie, nachodzą na siebie! Chcę powiedzieć, że nie zdumiewa mnie matematyka orbitali, zdumiewa mnie, że ta matematyka tak dobrze opisuje świat fizyczny. Aby jakoś zlokalizować orbitale, ograniczyć ich “wszędobylskość”, rysuje się kontur rzeczywistej części funkcji falowej zawierający powiedzmy 95% gęstości elektronowej. Wtedy atomy mają skończone średnice, które dają się jakoś ogarnąć, narysować. Te średnice są rzędu angstremów w stanach podstawowych atomów. Zatem, żeby zwizualizować atomy, zaniedbuje się kilka procent gęstości elektronowej. Nasze makroskopowe rozumienie świata, wymaga zaniedbania kilku procent gęstości elektronowej, aby atomy były jako tako zlokalizowane. Korci mnie, żeby powiedzieć, że matematycznie rzecz biorąc, zaniedbanie kilku procent gęstości elektronowej wiąże się z zaniedbaniem całej przestrzeni, bo przecież rozmiar funkcji falowych jest nieskończony. Odjęcie jakiegokolwiek rozmiaru od nieskończoności daje nadal nieskończoność. To taka matematyczna ironia. Co ciekawe, gdybyśmy chcieli określić położenie elektronu w atomie, musielibyśmy użyć wiązki jakiegoś promieniowania. Pomiar za pomocą wiązki promieni lokalizuje elektron. Wtedy funkcja falowa elektronu (orbital) obejmująca cały wszechświat momentalnie redukuje się do punktu. Tę redukcję (albo kolaps) można opisać, o ile wiem, na kilka sposobów. Jednym z nich jest dodanie do równania Schroedingera dodatkowego nieliniowego członu.

    Albo można zastosować teorię wielu światów Everetta. Eliminuje ona kolaps funkcji falowej. Koszt tej eliminacji jest spory. Wymaga ona użycia nieskończonej liczby światów, czyli nieskończonej liczby wymiarów do wyjaśnienia kolapsu pojedynczej funkcji falowej. Nieskończona liczba światów? To straszliwie dużo. Za dużo jak dla mnie!

Mnie natomiast ciekawi kolaps z użyciem członu nieliniowego dodanego do równania Schroedingera. Będę się w przyszłości trzymał się owej nieliniowości, gdyż to ona zamienia nielokalność funkcji falowej opisującej elektron w jego lokalizację. A co, jeśliby lokalizacja elektronu gdzieś w punkcie znajdującym niedaleko jądra atomowego była tą bramą do chemii post-kwantowej? Mam nadzieję, że tak jest i dlatego nieliniowość biorę, jako pierwszą, do mojej bazy wiedzy, która właśnie zaczęła się tworzyć.



środa, 24 czerwca 2026

Ku chemii post-kwantowej. Archiwalne obserwacje na temat funkcji falowej

     Poniżej przytaczam tekst, który opublikowałem 23.06.2021 na FB. Tamten wpis pokazuje rodzące się we mnie podejście do mechaniki kwantowej. 

    Dziś sobie myślę, że czuję się wobec tej teorii jak biblijny Dawid wobec Goliata. Jest jednak zasadnicza różnica. Dawid miał kamienie i skuteczne narzędzie w postaci procy. Mnie się zdaje, że stoję na piaszczystej pustyni pozbawionej kamieni zbyt daleko od teorii kwantowej a jedynym narzędziem, które trzymam w dłoni, jest przetak.

Trochę bardziej poważnie o funkcji falowej i nieskończoności

    Nie wierzę (to znaczy, gdy badacz mówi – nie wierzę – to nie wierzcie mu. On ma wątpliwość. Jeśli to jest uzasadniona wątpliwość, to nauka może się rozwijać, a nie tylko reprodukować), że funkcja falowa jest ostatecznym sposobem opisu właściwości mikroświata. Gdyby tak było, to można bez stresu wyłączyć taką naukę i pozostawić resztę roboty inżynierii albo technologii (kto tam co uważa). Zaczęło się od tego, że fizycy kwantowi w pierwszych dziesięcioleciach XX w. zobaczyli nieskończoność stojąc oczywiście na ramionach gigantów. Dalej niż nieskończoność nie da się spojrzeć. Narzędziem tego spojrzenia była (i jest) właśnie funkcja falowa i jej przetwory w postaci funkcji gęstości. Powab (ale nie subatomowy) tej funkcji jest taki, że można się tylko zamknąć i liczyć, liczyć, liczyć… Tylko jak długo liczyć, dokąd liczyć? Odpowiedź wielu wydaje się prosta - do nieskończoności oczywiście. Nauka jednak tak nie działa. Liczenie, jakby tego nie naginać, jest już tylko technologią, choć wymaga czasem naukowego podejścia, ale to tylko technologia – ograniczony do znanych algorytmów sposób postepowania. Nauka wymaga natężenia umysłu, łamania paradygmatów, nowego i niezależnego spojrzenia, wyjścia poza ramy, poza kolczaste druty teorii. Powstaje tylko pytanie, jak to zrobić, skoro te druty ciągną się do nieskończoności, skoro nie da się wyskoczyć poza funkcję falową, bo ta sięga tak daleko, że nie ma już czegoś takiego, jak „dalej”. Zdumiewające jest to, że do opisu pojedynczego atomu wodoru potrzeba całej przestrzeni, całego wszechświata z przyległościami – co za marnotrawstwo przestrzeni – chciałoby się rzec. 

    Może czas zejść z ramion gigantów i poszukać czegoś na ziemi, u stóp tych wielkich. Coś na pewno przeoczyli. Może nawet nie mieli świadomości, że nie widzą, bo kto gapi się w nieskończoność i pracuje globalnie jest skazany na ślepotę. Nie widzi bliży - tego, co się dzieje lokalnie zwłaszcza u własnych stóp. Co to jest? Jeszcze nie wiem. Jestem na ziemi i obawiając się nieco niespodziewanych opadów, czegoś szukam. Nie jestem jeszcze pewny, co to jest, bo tumany fantazyjnie "zafraktalonych" kłębów mgły przesłaniają otoczenie, ale coś się rysuje w pobliżu stóp olbrzymów, coś, co budzi uzasadnione wątpliwości.
------------------------

Ten tekst przeczytam w nowym filmiku na moim kanale "Ku chemii post-kwantowej" na YouTube.

czwartek, 4 czerwca 2026

Zbyt dużo energii się zużywa

    Zadałem "sztinie" (sztina - skrót od "sztuczna inteligencja") pytanie o oszacowanie, ile energii może zużyć potężny superkomputer LUMI w Finlandii do obliczenia energii stanu przejściowego reakcji SN2 anionu hydroksylowego z bromometanem (jedna cząsteczka OH- i jedna cząsteczka CH3Br). Poprosiłem o założenie, że komputer stosuje wysokiej klasy metodę DFT. Otrzymałem odpowiedź, że jest to około 2.53x106 dżuli.

Obrazek luźno związany
    Ciekawe, gdyż sama reakcja wymaga dostarczenia 6.95x10-20 dżula do osiągnięcia stanu przejściowego. Sztina mi podpowiedziała, że komputer zużywa do obliczenia energii reakcji dwóch cząsteczek odpowiadający około 60 molom tej substancji. Stosunek energii zużywanej przez LUMI do energii obliczanej wynosi 3.63x1025. Jest to olbrzymi, gigantyczny stosunek! Chciałoby się powiedzieć - cóż za marnotrawstwo energii!

    Aby obliczyć maciupeńkie (albo jeszcze mniejsze) energie mikroświata zużywa się olbrzymich ilości energii w makroświecie. Bardzo niepokojące odkrycie.

    Uważam, że tak nie powinno być. Teoria, która wymusza stosowanie gigantycznych narzędzi wamakroświecie, które żrą energię, do obliczania właściwości nanoświata nie może być tą teorią końcową. Musi powstać jakaś teoria sprawniejsza, przynajmniej energetycznie sprawniejsza. To mnie napawa nadzieją!


czwartek, 14 maja 2026

Ku chemii post-kwantowej 1.1. Obserwacja pierwsza i pytania do tej obserwacji

   Zastanawia mnie podobieństwo między metodologią poprawy dokładności obliczeń energii elektronów np. w atomie helu za pomocą mechaniki kwantowej i poprawy dokładności obliczania torów planet na niebie za pomocą modelu geocentrycznego. W jednym i drugim wypadku postępuje się podobnie. Model geocentryczny używa epicykli, dyferentów, ekwantów i absurdalnie skomplikowanej matematyki, aby poprawić przewidywanie kształtu toru jakiejś planety np. Marsa na niebie. Dodawanie kolejnych epicykli na epicyklach, czyli dodawanie kolejnych elementów obliczeniowych, poprawia przewidywanie tego toru. Im bardziej rozbuduje się, a co za tym idzie, im bardziej skomplikuje się matematykę, tym przewidywania toru są dokładniejsze. Matematyka odtwarza kształt, ale powoduje zatratę sensu fizycznego ruchu planety. Traci odpowiedź na pytanie, jaka jest przyczyna takiego zachowania się planet na niebie. Uzyskanie odpowiedzi na to pytanie było możliwe po wykoncypowaniu modelu heliocentrycznego – kopernikańskiego a potem keplerowskiego. 

Co robi się w mechanice kwantowej? Postępuje się podobnie w wypadku opisu atomów (poza atomem wodoru i atomami wodoropodobnymi). Jeśli mamy np. atom helu, poprawienie wyniku obliczeń np. minimalnej energii stanu podstawowego tego atomu (w porównaniu z eksperymentem), wymaga dodawania do pewnej, podstawowej funkcji falowej tego stanu, kolejnych członów, kolejnych poprawek w postaci nowych funkcji falowych. Tych członów może być kilka, kilkanaście albo nawet kilkaset. Uzyskanie wyniku zgodnego z eksperymentem wymaga zastosowania nowych członów. Mam na myśli genialną QED (czyli elektrodynamikę kwantową). Podobieństwo metodologiczne modelu geocentrycznego oraz mechaniki kwantowej wraz QED jest uderzające. Analogicznie do metody geocentrycznej, metodę polepszania obliczeń energii stanów atomu helu, mogę nazwać metodą nukleocentryczną. Ta nazwa bierze się stąd, że centrum obliczeń stanowi jądro atomowe. Udokładnienia mogą przesunąć to centrum poza jądro, ale to nie zmienia jednak faktu że jądro atomu jest punktem głównym, punktem początkowym dla procedur matematycznych. Rodzi się tu pytanie: A co, jeśli nukleocentryczna mechanika kwantowa mikroświata odpowiada geocentrycznej wizji świata? Ale nie w sensie matematycznym, ale w sensie fizycznym. W tak widzianym mikroświecie polepsza się przewidywanie stanów energetycznych atomów, ale chyba traci się wgląd w mechanizm zachowania się elektronów w tych atomach. Komplikacja matematyczna odtwarza wynik pomiaru, ale fizyka gdzieś znika. 

Mój niepokój budzi przypuszczenie, że może należy przesunąć początek obliczeń z jądra gdzieś tam, (choć nie wiadomo gdzie) i być może w celu uproszczenia tych obliczeń, należy dokonać rewolucji na wzór rewolucji kopernikańskiej? Czyli zastąpić model nukleocentryczny mechaniki kwantowej czymś innym. Zastrzegam się, że nie mam zamiaru tworzyć teorii wszystkiego. Takiej jak opisana przez Stevena Weinberga w jego książce „Sen o teorii ostatecznej”. Zmierzam tylko w kierunku zarysu jakiejś nowej teorii. To zmierzanie stawia pytania o to, gdzie przesunąć środek, początek obliczeń, do jakiego miejsca, do jakiego obszaru? Przecież funkcje falowe dla atomów i QED i zajmują całą trójwymiarową przestrzeń! Kiedyś modelowi geocentrycznemu przeciwstawiono kopernikański model heliocentryczny. Opis świata się upraszczał, fizyka zaczęła działać, ale wszystko to w ramach trójwymiarowego świata. Ale co przeciwstawić modelowi nukleocentrycznemu? Jaki nowy rodzaj mechaniki? Gdzie ma być to nowe centrum upraszczające obliczenia? Gdzie i jak je znaleźć? Przeczuwam odpowiedź. Ale mogę się bardzo mylić, ta świadomość jest frustrująca. Mam jednak nadzieję… Że co, że nadzieja to matka głupich? Matkę należy szanować.


Dodatek 1. Wiem, że obliczenia związane z układem wielu ciał stwarza problemy w każdej mechanice. Próba analitycznego rozwiązania równań ruchu dla takiego układu nie może się powieść. Przyczyna jest prosta. Pojawiające się w układach równań opisujących ruch elementów układu wielu ciał całki można obliczyć tylko w przybliżeniu.

    Dodatek 2. Neologizm "nukleocentryczny" nie oddaje w pełni sposobu obliczeń dla dużych baz funkcyjnych nawet dla cząsteczki wodoru. Aby uzyskać bardzo dokładne wyniki energii stanów tej cząsteczki, rezygnuje się z przybliżenia Borna-Oppenheimera. Pozostanę jednak przy tym określeniu - podoba mi się.

wtorek, 12 maja 2026

Ku chemii post-kwantowej. 0. Wstęp

 Najpierw wyjaśnienie dotyczące cyklu "Ku chemii post-kwantowej"

Przygotowuję cykl wystąpień dla mediów społecznościowych. Nazwałem ten cykl "Ku chemii post-kwantowej". Chcę pokazać, o czym myślę, gdy mam wolny czas. Na emeryturze mam dużo wolnego czasu, ale jakby jest go coraz mniej. Jeśli nie wypowiem się, to myśli zginą jak ich większość. Poniżej jest więc tekst wstępu do wspomnianego cyklu. Planuję to zrobić w formie filmików z moją gadającą postacią w roli głównej. Być może na filmiku treść będzie się nieco różnić od poniższego tekstu. Jest to wynik ciągłych poprawek, które nanoszę, cyzeluję tekst, choć i tak wiem, że lepiej (lub gorzej) tego przedstawić nie potrafię. Mam nadzieję, że będzie to droga, która pokazuje rodzenie się wolności naukowej. Jest to wolność zmierzająca ku prawdzie, prawdzie naukowej.


0. Wstęp. Ku chemii post-kwantowej

    Zakończyłem moją zawodową pracę na Politechnice Śląskiej na jesieni roku 2025. Ostatnia publikacja, której jestem współautorem ukazała się na wiosnę roku 2026 w czasopiśmie „Molecules”... Na emeryturze mogę zatem przestać zajmować się nauką. Problem jest w tym, że nauka nie przestaje mnie zajmować!

    Chemia organiczna to był mój zawód i pasja, ale na pewnym etapie pracy zawodowej pojawiła się chemia teoretyczna; miała być tylko częścią mojego pensum dydaktycznego na Wydziale Chemicznym Politechniki Śląskiej.

    Stało się tak dlatego, że jakieś 20 lat wcześniej otrzymałem polecenie od ówczesnego dziekana Wydziału Chemicznego, polecenie prowadzenia wykładów z chemii teoretycznej dla naszych studentów na kierunku chemia. Byłem dość zdziwiony, ale posłuszny poleceniu. Mawiało się wtedy, że dziekanowi się nie odmawia. Zresztą w etatystycznej i pełnej nakazów rzeczywistości Politechniki, chyba nie miałem innego wyjścia.

    Dość niespodziewanie dla samego siebie, przygotowywanie treści i prowadzenie wykładów oraz ćwiczeń dla studentów pchnęło mnie na ścieżki  naukowego myślenia o tym, co wykładałem. Nie tylko dydaktyka ale, włączyła się w ten proces nauka.

    Coraz bardziej zastanawiało mnie to, że niektóre treści, które przekazywałem młodym adeptom chemii, budzą we mnie szereg pytań, a w studiowanej równolegle literaturze i publikacjach naukowych nie znajdowałem odpowiedzi mnożące się wątpliwości.

    Myślałem o tym niejako po godzinach, w zaciszu mojego prywatnego pokoju, podczas wędrówek turystycznych, albo podczas zwiedzania Polski czy Europy. Prowadziłem dodatkowo eksperymenty numeryczne w tym obszarze, zapisywałem wyniki.

    Nawet korespondowałem z uznanymi w danej dziedzinie specjalistami, gdy trafiałem na problemy, które wydawały mi się ciekawe, a nie do końca wyjaśnione i ich książkach. Współpracowałem z zawodowym fizykiem nad zagadnieniami, które przekraczały moje umiejętności jako programisty (o to było całkiem łatwo). Ta bardzo ciekawa współpraca skończyła się jednak wtedy, gdy niespodziewanie dla nas obu, pojawiły się problemy tak fundamentalne, że godziły w podstawy fizyki głównego nurtu. 

    Fizyk oznajmił, że nie wolno nam dalej drążyć tematu.  Zarzuciłem więc dalsze rozważania i badania. Skoro zawodowy fizyk stwierdził, ŻE NIE, to co ja chemik mogłem dodać… chyba nic, poddałem się.

Po wielu latach jednak odważyłem się wreszcie przedstawić, to co jest wynikiem tamtej pracy. A jest to trzeci etap faradejowskiego: "work, finish, publish". Jednak nie na łamach jakiegoś czasopisma, ale w sieci, w mediach społecznościowych. Tym sposobem, nie chcę narażać nikogo, poza mną samym, na niepowodzenia wynikające z możliwości pomyłki… na możliwość lekceważenia czy śmieszności. Gdyby moją rację przyjęli inni, to znaczy, że gdyby w tych rozważaniach było ziarno naukowej prawdy... tak znajdą się współautorzy a nawet główni autorzy tych pomysłów... 

Nazwałem ten cykl “Ku chemii post-kwantowej”.

A! jeszcze jedno, moje wypowiedzi będą oparte na metodzie naukowej, którą zastosuję według następującego schematu:


Obserwacje, pytania naukowe, zbieranie wiedzy, hipoteza albo raczej hipotezy, weryfikacja hipotez, wnioski. 


 



poniedziałek, 4 maja 2026

Podziękowanie

 Dawno tu nie pisałem, ale znalazłem właśnie podziękowanie od Uniwersytetu III wieku w Cieszynie. Było to w roku 2024, ale żeby nie zapomnieć, że i tam zrobiłem wykład dodaję skan podziękowania:

Miałem chyba jeszcze jeden wykład w roku 2025, ale nie pamiętam :)


wtorek, 5 grudnia 2023

Dwa rysunki tej samej cząsteczki

    Podczas pracy z cząsteczkami chemicznymi potrzebuję bardzo często wizualizacji tychże. Korzystam z wielu programów, które to robią w rozmaity sposób. Ostatnio natknąłem się na dość ciekawą różnicę. Otóż wziąłem ten sam plik ze współrzędnymi i załadowałem go do dwóch różnych programów - Jmol oraz IQmol. Okazało się że te dwa programy inaczej "widzą" wiązania. Na obrazku poniżej ta różnica jest doskonale widoczna:
    Po lewej stronie jest wynik działania programu Jmol, po prawej - IQmol. Okazuje się, że dla odległości atomów wynoszącej 0.196 nm pierwszy program nie rysuje wiązania (atomy zaznaczone są żółtymi kółkami a odległość przerywaną kreską), a drugi takie wiązanie rysuje (atomy i omawiane wiązanie pojedyncze zaznaczone są czerwoną poświatą). Wydaje się, że bardziej poprawne jest pomijanie wiązania, gdyż odległość wynosząca 0.196 nm przekracza o 0.04 nm długość wiązania pojedynczego CC. To jest znaczna różnica.

    Zdarza się, że w zależności od tego, którego programu się używa, można mieć różny pogląd na budowę tego samego związku. Sytuacja ta jednak nie występuje, gdy się pracuje ze znanymi strukturami. Próba wizualizacji nowych, hipotetycznych związków prowadzi, jak widać, to takich niejednoznaczności. O ile to rozumiem, programy różnie interpretują sytuacje geometryczne z naprężonymi fragmentami strukturalnymi. Zazwyczaj tam, gdzie pojawiają się wiązania podwójne. Tak się dzieje w wypadku tej struktury.  

    Jednakże zastosowanie formatu programu Sybyl (mol2) pozwala na pokazanie wiązań podwójnych, które są niewidoczne w powyższych przykładach:


    Wyświetlenie wiązań podwójnych wymaga zastosowania sekwencji programów do wizualizacji. W pokazanym przykładzie plik ze strukturą wygenerowaną przez program obliczeniowy (w tym wypadku MOPAC 22.1.0, metoda PM7 ) został przeniesiony do programu Gabedit, w tym programie struktura została zapisana na dysk w formacje mol2. Plik w tym formacje został zwizualizowany za pomocą programu Jmol. Animację wykonały procedury działające w Jmolu. Jest to pakiet procedur FirstGlance.

    Należy zwrócić uwagę na geometrię podstawników wokół fragmentów allenowych. Podstawniki znajdują się w skrajnie niekorzystnych położeniach. Również wiązania podwójne we fragmencie allenowym nie znajdują się na prostej. Te przyczyny powodują, że cząsteczka jest niezwykle naprężona (i prawdopodobnie nie może istnieć w tej postaci). W tym może tkwią problemy z wizualizacją wiązań w formatach innych niż mol2.

    Niestety dotychczas nie udało mi się rozpracować możliwości pokazania animacji cząsteczek sterowanych za pomocą myszki. Wprawdzie daje się to zrobić, o ile cząsteczka znajduje się w bazie danych np. PubChem, lub PDB. Przykład z bazy PDB wklejony jest poniżej:
Kłopot z własnymi cząsteczkami polega na tym, że Blogspot nie pozwala na jawne odnoszenie się do lokalizacji pliku ze współrzędnymi (mam na myśli katalogi Blogspotu). Tego wymaga zastosowany powyżej program wizualizacyjny 3Dmol. Być może istnieje taka możliwość, ale mimo usilnych starań nie udało mi się tego problemu rozwiązać.

piątek, 19 lutego 2021

Plakat

 Około roku 2004 wydawało mi się, że studentów trzeba zainteresować moją osobą poprzez zrobienie plakatu propagującego podróz z chemią organiczną. Porzuciłem jednak tem pomysł, ale plakat z tamtego czasu pozostał... młodym się było:




Napis "Chemia" z punktów xy

 Kiedyś utworzyłem zbiór punktów xy, który odtwarza napis "Chemia". Na ten pomysł wpadłem około roku 2004. Arkusz kalkulacyjny daje taki wynik:

Poniżej znajduje się zbiór współrzędnych, które przeniesione do arkusza kalkulacyjnego pozwalają odtworzyć ten napis:

596 583
613 596
623 609
638 623
651 636
660 649
668 666
677 685
688 702
688 719
683 745
674 768
657 781
643 791
623 796
600 796
581 789
577 785
532 768
509 749
489 736
464 717
430 677
400 640
372 596
347 543
328 496
315 453
313 415
311 379
319 345
319 309
334 279
345 260
362 243
381 226
398 211
423 198
449 189
474 185
498 185
517 187
540 187
566 196
589 200
609 213
626 226
660 247
687 270
704 289
719 309
740 330
764 355
783 387
804 419
823 443
847 464
864 487
883 511
900 536
915 562
926 587
936 615
949 655
953 691
953 719
945 748
934 760
923 751
909 728
889 700
877 677
866 643
849 609
840 583
836 564
826 536
813 498
811 472
800 443
789 406
781 366
770 332
762 300
747 255
745 232
740 215
764 238
779 257
791 283
813 311
832 338
849 368
866 391
883 411
900 426
917 445
940 460
957 462
977 455
987 443
996 426
985 404
985 387
977 368
970 351
962 328
955 306
949 285
945 264
940 243
938 223
949 204
968 198
985 198
1000 206
1017 219
1036 243
1060 264
1074 281
1089 298
1111 317
1128 334
1143 351
1149 355
1140 338
1132 317
1128 302
1121 283
1123 268
1145 277
1166 285
1189 294
1213 300
1232 311
1251 326
1279 345
1294 362
1309 385
1319 404
1323 434
1317 451
1309 466
1289 474
1268 477
1251 472
1226 460
1209 445
1187 428
1170 409
1153 381
1140 360
1128 330
1121 304
1119 274
1128 249
1136 228
1156 206
1174 189
1198 181
1223 191
1251 191
1274 200
1300 211
1321 228
1345 245
1366 264
1385 285
1398 298
1411 315
1428 336
1447 364
1470 385
1485 406
1496 430
1500 449
1506 464
1500 434
1487 398
1477 364
1466 330
1453 291
1440 251
1434 223
1428 200
1451 223
1466 251
1485 279
1502 306
1517 330
1530 357
1551 387
1568 409
1585 430
1596 445
1613 455
1632 464
1651 466
1666 449
1670 434
1670 415
1664 394
1649 360
1636 317
1628 283
1621 251
1611 219
1604 198
1598 185
1630 219
1645 249
1664 277
1679 298
1691 326
1713 347
1728 377
1745 396
1762 417
1779 436
1798 451
1815 462
1840 464
1853 453
1862 436
1857 411
1849 381
1830 336
1815 302
1802 270
1798 238
1798 217
1806 200
1828 191
1845 194
1862 200
1883 215
1904 250
1934 272
1966 311
1983 336
2000 360
2017 379
2026 387
2043 402
2060 428
2070 455
2074 472
2068 443
2053 404
2040 368
2026 330
2013 287
2000 255
1998 228
2009 209
2017 198
2032 191
2051 194
2068 200
2091 217
2111 232
2128 249
2151 274
2172 298
2196 319
2221 347
2236 368
2251 394
2266 411
2283 428
2302 447
2319 453
2340 464
2369 472
2385 472
2409 466
2428 457
2434 440
2421 415
2409 387
2391 362
2377 334
2360 306
2349 289
2332 266
2319 247
2302 219
2283 202
2268 191
2247 189
2226 191
2204 211
2189 236
2189 270
2196 300
2206 326
2226 360
2243 387
2260 409
2283 428
2302 445
2326 457
2345 470
2370 472
2391 470
2417 464
2434 453
2440 443
2430 419
2419 387
2404 345
2391 304
2379 274
2368 243
2368 209
2377 191
2396 185
2415 194
2438 209
2464 226
2481 251
2100 540

Biegacz - rysunek

 Ten prosty rysunek powstał bardzo dawno temu. Dane pliku pokazują, że to był rok 2008, ale na pewno sam rysunek powstał znacznie wcześniej. Kierdyś interesowały mnie kształty ludzkie narysowane ze zbiotu trójkątów i innych figur. 

Umieszczam go tutaj, aby nie zapomnieć.


piątek, 4 grudnia 2020

Historia pewnego tłumaczenia. Jak tłumacz Google radzi sobie z tłumaczeniem zwrotnym łacińsko-polskim i na odwrót

 

W książce ks. Jana Wiśniewskiego pt. „Miasto Wolbrom w Olkuskiem”, Druk. Szkoły Rzem. W Majrówce Opocz. 1934, str. 17. Znalazłem fragment informujący, że nad wejściem do zakrystii kościoła parafialnego w Wolbromiu znajduje się zapis po łacinie: Tanquam sponsus Dominus procedens de thalamo suo. Chciałem się dowiedzieć, co ten napis oznacza. Nie znam niestety łaciny, więc postanowiłem zrozumieć treść tych słów korzystając z tłumacza Google. Tłumacz okazał się programem, który wprowadził mnie w stan zdumienia.

Po pierwsze przytoczony tekst napisany bez kropki na końcu tłumaczony jest tak:

Jako oblubieniec wychodzący z jej pokoju

Jeśli postawi się kropkę, to tłumaczenie jest następujące:

Jako oblubieniec wychodzący z szafy.

Kościół jako szafa… No dobrze, trudno. Chciałem jednak dokonać tłumaczenia zwrotnego (bez kropki na końcu sentencji, bo szafa jakoś mi nie pasowała). W tym celu zamieniłem miejscami tłumaczenia… No i zaczęło się… Zamianę tłumaczeń miejscami chciałem skończyć aż nie będzie zmian. Wyszło z tego coś takiego:

łaciński

polski

Tanquam sponsus Dominus procedens de thalamo suo

Jako oblubieniec wychodzący z jej pokoju

Cum autem faciente sponso suo relinquens locus

Odkąd pan młody opuszczał swój pokój

Pro quo suum sponsum

Za co jego małżonek

Quid coniugi suo

Jaki jest jego małżonek

Quod coniugi suo

To jej małżonek

Hoc eius coniugi

To małżonek

Est autem coniugi

Jest małżonkiem

Ea est coniugi

Ona jest małżonką

Quæ est coniugi

Co to jest małżonek

Quid est, coniugi

Kim jest małżonek


Już mi się znudziło, ale aż boję się, co by to było za tłumaczenie, gdybym dał tę nieszczęsną kropkę na końcu...

 

piątek, 16 października 2020

19. Moje 60. urodziny na moje 61. urodziny.

Tak było dokładnie rok temu, ale przez rok nie opublikowałem tego wpisu. Nie wiem dlaczego.
    Raczej nie się odnoszę na forach społecznościowych jawnie do mojej osoby, czyli unikam pokazywania się w sytuacjach prywatnych. Ponieważ jednak sześćdziesiątkę obchodziłem ostatni raz w moim życiu, odstępuję od reguły. Robię to dlatego, gdyż na imprezie było się tyle niesamowitych wydarzeń, że warto je lepiej zapamiętać.

    Pragnę podziękować mojej ukochanej Żonie i Córce i Synowi za perfekcyjne zorganizowanie przyjęcia. Dziękuję wszystkim Gościom dorosłym i tym małym za zaszczycenie mnie swą obecnością. Bez Was nie byłoby mojego świata, ale przecież ten świat jest, to jest moje wielkie szczęście.

    Po wstępie oficjalnym chcę opisać kilka zdarzeń z tej niezwykłej imprezy. Miejsce, gdzie się odbyła bardzo lubię bo tam było wesele mojej Córeczki. Dobrze się w tym miejscu czuję. Pominę dobre jedzenie, choć nie mogę pominąć wszystkich napojów. Pominę ciekawie zaglądających Chińczyków, którzy mieli imprezę obok, ale nasza wywołała u nich niepohamowaną ciekawość.

    Zacznę od prezentów, choć wszystko było wspaniałym prezentem (okaże się to w dalszej części). Podzielę prezenty na cztery kategorie: super gadżety, super alkohole, książki i niezwykłe zdarzenia. 

    Jeśli chodzi o gadżety, to kilka pominę, choć są przeurocze i bardzo się przydają, ale zachwycił mnie tort urodzinowy. Przyznam się, że ponieważ był pyszny to skosztowałbym więcej, ale musiałem się podzielić. Tort został ozdobiony chemicznymi emblematami. Na koniec imprezy zjadłem ukradkiem pyszny układ okresowy. Miał aktualne symbole wszystkich 118 pierwiastków! Ma to znaczenie bo cukiernik mógł skorzystać z jakiejś mniej aktualnej wersji. Zjadłem go mino tego, że były tam pierwiastki śmiertelnie trujące i mocno promieniotwórcze ;)

    Otrzymałem też kilka butelek znakomitych win i mojego ulubionego Porto. Jest to wino wzmacniane chemią w najlepszym wydaniu. Do tego były (a raczej są) książki. Takie które karmią moją nienasyconą ciekawość naukową oraz pozwalają spojrzeć na problemy współczesnego świata oczami filozofa. Cały czas przeżywam tę ucztę intelektualną - zdumiewam się i obawiam, zaczynam rozumieć i się niepokoić. Gama intelektualnych stanów, które powinny polepszyć mnie jako człowieka.

    Do tego wszystkiego zespół muzyczny na żywo. Mój Syn z Koleżanką i Kolegami. Gitary elektryczne, perkusja, mikrofony, wzmacniacze, pełno kabli i genialna nazwa zespołu - Schalter Ego. Grali i śpiewali, ale grali i śpiewali własne utwory! Byliśmy wszyscy zdumieni i oczarowani oryginalnością melodii i dojrzałością tekstów. Rock jest we mnie i jest w młodych muzykach. Jeśli coś dzieli pokolenia, to na pewno nie jest rock. Czułem się świetnie. W pewnym momencie zespół zagrał mój ulubiony utwór zespołu Deep Purple pod tytułem Perfect Strangers. Zatkało mnie bo musiałem zaśpiewać. Było to karaoke w moim wykonaniu i to bez żadnego przygotowania. Muzyka była tak wspaniała, że moje żałosne popisy wokalne, w języku chyba zbliżonym do angielskiego, zginęły na szczęście w powodzi rockowych dźwięków. Wszyscy bawili się tak dobrze, że i mnie udzielił się kapitalny nastrój. Potem była jeszcze jedna niespodzianka. Zespół poprosił mnie, żebym zaśpiewał wiersz, mój wiersz Dla Magdy. Stała się rzecz dziwna bo zaśpiewałem ten wiersz słysząc pierwszy raz linię melodyczną. Tym razem słowa płynęły z mojej duszy. Słyszałem siebie i wiedziałem o takt wcześniej, co zagra zespół. Pierwszy raz w życiu improwizowałem do żywej muzyki. To zabrzmi nieskromnie, ale wiedziałem, że ten występ nie jest porażką. Dzięki Synu.

    Gdybyż to był koniec. Ale nie! Tuż po wejściu na salę zobaczyłem część moich obrazków. Były umieszczone na sztalugach. Oto miałem pierwszą wystawę moich prac. W którymś momencie, gdy muzyka ucichła na chwilę, Żona poprosiła mnie o wyjaśnienie ich znaczenia. Stanąłem obok i drżącym głosem opowiadałem, dlaczego tworzyłem obrazki ze sznurka i jakie jest znaczenie elementów centralnych. Nie potrafiłem tylko powiedzieć, dlaczego to zrobiłem. Po prostu musiałem. Brak innej motywacji.

Dodatek za rok 2021. Urodziny się odbyły. Mam nadzieję, że w roku 2022 też się odbędą, choć jest to rok wojny u naszych wschodnich sąsiadów.


wtorek, 15 września 2020

Funkcja gęstości i rażenie prądem oraz rozmiar Wszechświata

   


 Mój znajomy fizyk postawił taki problem: Funkcja falowa stanu podstawowego atomu wodoru (a raczej funkcja gęstości elektronowej) ma niezerową wartość w każdym pomyślanym punkcie przestrzeni. Atomów wodoru jest bardzo dużo, a elektronów jeszcze więcej. Dlaczego te elektrony nie rażą nas, bo przecież powinno być ich pełno dookoła. One jakoś tak trzymają się atomów a my jesteśmy całkiem bezpieczni. Jest jakieś rozwiązanie tego problemu?

    Na podstawie tego pytania sformułowałem własny problem: Skoro funkcja gęstości elektronowej ma wartość niezerową w niemal każdym wybranym punkcie przestrzeni (poza wyborem nieskończoności i pewnego ograniczonego zbioru punktów), to jak to się ma do rozmiarów Wszechświata? O ile wiem, te rozmiary są skończone, ale gęstość mówi nam, że powinny być nieskończone… chyba że prawdopodobieństwo istnienia Wszechświata maleje do zera wraz ze wzrostem jego, nazwijmy to, średnicy. Co za dziwny wniosek.

czwartek, 5 marca 2020

Moja pierwsza próba z obrazami pseudotrójwymiarowymi

Ciekawe, czy ta technologia pozwoli na ułatwienie rozumienia trójwymiarowej struktury cząsteczek?

czwartek, 20 lutego 2020

Zebrane procedury rysowania przekrojów orbitali atomowych

Poniżej zebrałem procedury, które rysują przekroje orbitali atomowych. Interesowało mnie kiedyś, jak to zrobić, ale nie umiałem znaleźć w podręcznikach odpowiednich programów komputerowych. Dzięki temu, że nauczyłem się podstaw programowania na Wydziale Chemicznym Politechniki Śląskiej, byłem w stanie sam takie programiki napisać. W tamtym czasie używałem języka QBASIC. W wydaniu poniżej jest to Small Basic. W procedurach usunąłem wszelkie stałe, które zaciemniają wzory użyte do obliczeń. Zawsze można te stałe dodać, wówczas zmienią się niektóre proporcje rysunków, ale generalnie obraz pozostanie taki sam.

Pierwszy jest orbital (a właściwie jego część kątowa) 3dz2:
Procedura, która znajduje się poniżej umożliwia również narysowanie części kątowych innych orbitali. Wystarczy tylko usunąć znak komentarza (apostrof) przed odpowiednimi wzorami:

'program  - Angle part of 2p or 3d orbitals written originally in 1994 (QBASIC)
'Author, Wojciech Szczepankiewicz. Silesian University of Technology
'Gliwice, Poland
'Start of BlockData
    GraphicsWindow.BackgroundColor="White"
    pi2= 2*Math.Pi
    scale = 100
    trans_x = 320
    trans_y = 210    
'End of BlockData
    
' Main part 
For theta = 0 To pi2 Step 0.001
    'psi = math.Cos(theta)    'orbital 2px
    'psi=math.Sin(theta)       'orbital 2py
    'psi=math.Sin(theta)*math.Cos(theta)   'orbital 3dxy
    'below - orbital 3dz2
    psi=math.Cos(theta)* math.Cos(theta)-2*math.Sin(theta)*math.Sin(theta)
    'Calculation of cartesian coordinates from angle data
    x = math.Abs(psi)*math.Cos(theta)
    y = math.Abs(psi)*math.Sin(theta)
    'Fitting screen coordinates
    x_screen = x * scale + trans_x
    y_screen = y * scale + trans_y
    'Plotting set of points
    GraphicsWindow.SetPixel(x_screen, y_screen, "Black")
EndFor
GraphicsWindow.DrawText(10,400,"End of plot")

Orbital 2px z rozróżnioną za pomocą kolorów częścią dodatnią i ujemną. Kolor niebieski pokazuje część dodatnią, a czerwony ujemną:
'program orbital 2px, contour plotting
'Author, Wojciech Szczepankiewicz. Silesian University of Technology
'Gliwice, Poland
'Start of BlockData
    GraphicsWindow.BackgroundColor="White"
    e = 2.7182818 'Natural log base
    scale = 50
    trans_x = 320
    trans_y = 200
    psi_value = .123
    start_x = -10.5
    end_x = 10.5
    start_y = -5
    end_y = 5
    net_step = .02
'End of BlockData
' Main part 
For x = start_x To end_x Step net_step
  For y = start_y To end_y Step net_step
    radius = math.SquareRoot(x * x + y * y)
 100   orbital_2p = x*math.Power(e, -radius)   'change 'x' on 'y'
     If orbital_2p >= psi_value Then
        x_screen = x * scale + trans_x
        y_screen = y * scale + trans_y
        GraphicsWindow.SetPixel(x_screen, y_screen, "Blue")
      EndIf
     If orbital_2p <= -psi_value Then
        x_screen = x * scale + trans_x
        y_screen = y * scale + trans_y
        GraphicsWindow.SetPixel(x_screen, y_screen, "Red")
     EndIf 
  EndFor
EndFor
GraphicsWindow.DrawText(10,400,"End of plot")

W celu uzyskania orbitalu 2py wystarczy w wierszu 100 zmienić zmienną x na y.

Orbital 2s uzyskuje się w analogiczny sposób, tyle że funkcja orbitalowa jest inna, ale niezbyt skomplikowana. Rysunek poniżej pokazuje wynik działania odpowiedniego programu:



'program orbital 2s, contour plotting
'Author, Wojciech Szczepankiewicz. Silesian University of Technology
'Gliwice, Poland
'Start of BlockData
    GraphicsWindow.BackgroundColor="White"
    e = 2.7182818 'Natural log base
    scale = 30
    trans_x = 320
    trans_y = 200
    psi_value = .02
    start_x = -9.0
    end_x = 9.0
    start_y = -5.0
    end_y = 5.0
    net_step = .02
'End of BlockData
' Main part 
For x = start_x To end_x Step net_step
  For y = start_y To end_y Step net_step
    radius = math.SquareRoot(x * x + y * y)
    orbital_2s = (2-radius)*math.Power(e, -radius)
     If orbital_2s >= psi_value Then
        x_screen = x * scale + trans_x
        y_screen = y * scale + trans_y
        GraphicsWindow.SetPixel(x_screen, y_screen, "Blue")
      EndIf
     If orbital_2s <= -psi_value Then
        x_screen = x * scale + trans_x
        y_screen = y * scale + trans_y
        GraphicsWindow.SetPixel(x_screen, y_screen, "Red")
     EndIf 
  EndFor
EndFor
GraphicsWindow.DrawText(10,400,"End of plot")

Powinienem zacząć od tego orbitalu, mianowicie 1s, ale niech nie będzie takie to wszystko ułożone. Program daje rysunek koła. Jrst ono niebieskie, gdyż wszystkie wartości tego orbitalu są nieujemne:

'Początek bloku danych dla orbitalu 1s
GraphicsWindow.BackgroundColor="White"
e = 2.7182818 'Podstawa logarytmu naturalnego
scale = 50    'Dopasowanie wielkości rysunku do ekranu
'Ustalenie początku ukł. współrzędnych względem narożnika ekranu
trans_x = 320 
trans_y = 200 
psi_value = .123 'Przyjęta wartość orbitalu 1s 
start_x = -2.5   'Współrzędna x początku przeszukiwania obszaru
end_x = 2.5      'Współrzędna x końca przeszukiwania obszaru
start_y = -5     'Współrzędna y początku przeszukiwania obszaru
end_y = 5        'Współrzędna y końca przeszukiwania obszaru
net_step = .02   'Krok siatki przeszukiwania
'Koniec bloku danych

'Pętla główna    
For x = start_x To end_x Step net_step
  For y = start_y To end_y Step net_step
    'Obl. promienia wodzącego elektronu
    radius = math.SquareRoot(x * x + y * y)
    'Obl. wartości funkcji psi 
    orbital_1s = math.Power(e, -radius)
     'Warunek postawienia punktu na ekranie 
     If orbital_1s >= psi_value Then 
        x_screen = x * scale + trans_x
        y_screen = y * scale + trans_y
        'Rysowanie punktu na ekranie
        GraphicsWindow.SetPixel(x_screen, y_screen, "Blue") 
     EndIf
  EndFor
EndFor

Kolejny to przekrój orbitalu 3dxy. Przekrój na płaszczyźnie xy tworzy cztery "gałęzie" pomiędzy  osiami x oraz y:
'program orbital 3dxy, contour plotting
'Author, Wojciech Szczepankiewicz. Silesian University of Technology
'Gliwice, Poland
'Start of BlockData
    GraphicsWindow.BackgroundColor="White"
    e = 2.7182818 'Natural log base
    scale = 50
    trans_x = 320
    trans_y = 200
    psi_value = .123
    start_x = -9.0
    end_x = 9.0
    start_y = -5
    end_y = 5
    net_step = .02
'End of BlockData
' Main part 
For x = start_x To end_x Step net_step
  For y = start_y To end_y Step net_step
    radius = math.SquareRoot(x * x + y * y)
    orbital_3dxy = x*y*math.Power(e, -radius)
     If orbital_3dxy >= psi_value Then
        x_screen = x * scale + trans_x
        y_screen = y * scale + trans_y
        GraphicsWindow.SetPixel(x_screen, y_screen, "Blue")
      EndIf
     If orbital_3dxy <= -psi_value Then
        x_screen = x * scale + trans_x
        y_screen = y * scale + trans_y
        GraphicsWindow.SetPixel(x_screen, y_screen, "Red")
     EndIf 
  EndFor
EndFor
GraphicsWindow.DrawText(10,400,"End of plot")

Orbital 3dx2y2 jest podobny do powyższego, ale jego "gałęzie" znajdują się na osiach i oraz y. Nie daję rysunku, a jedynie tekst programu poniżej:

'program orbital 3dx2-y2, contour plotting
'Author, Wojciech Szczepankiewicz. Silesian University of Technology
'Gliwice, Poland
'Start of BlockData
    GraphicsWindow.BackgroundColor="Black"
    e = 2.7182818 'Natural log base
    scale = 30
    trans_x = 320
    trans_y = 200
    psi_value = .123
    start_x = -8.0
    end_x = 8.0
    start_y = -8
    end_y = 8
    net_step = .02
'End of BlockData
' Main part 
For x = start_x To end_x Step net_step
  For y = start_y To end_y Step net_step
    radius = math.SquareRoot(x * x + y * y)
    orbital_3dx2y2 = (x*x-y*y)*math.Power(e, -radius)
     If orbital_3dx2y2 >= psi_value Then
        x_screen = x * scale + trans_x
        y_screen = y * scale + trans_y
        GraphicsWindow.SetPixel(x_screen, y_screen, "Blue")
      EndIf
     If orbital_3dx2y2 <= -psi_value Then
        x_screen = x * scale + trans_x
        y_screen = y * scale + trans_y
        GraphicsWindow.SetPixel(x_screen, y_screen, "Red")
     EndIf 
  EndFor
EndFor
GraphicsWindow.DrawText(10,400,"End of plot")

Wracam teraz do pierwszego orbitalu, czyli 3dz2, ale w pełnej wersji, czyli razem z częścią radialną:
'program orbital 3dz2, contour plotting
'Author, Wojciech Szczepankiewicz. Silesian University of Technology
'Gliwice, Poland
'Start of BlockData
    GraphicsWindow.BackgroundColor="White"
    e = 2.7182818 'Natural log base
    scale = 30
    trans_x = 320
    trans_z = 220
    psi_value = .123
    start_x = -8.0
    end_x = 8.0
    start_z = -8
    end_z = 8
    net_step = .02
'End of BlockData
' Main part 
For x = start_x To end_x Step net_step
  For z = start_z To end_z Step net_step
    radius = math.SquareRoot(x * x + z * z)
    orbital_3dz2 = (3*z*z-radius*radius)*math.Power(e, -radius)
     If orbital_3dz2 >= psi_value Then
        x_screen = x * scale + trans_x
        y_screen = z * scale + trans_z
        GraphicsWindow.SetPixel(x_screen, y_screen, "Blue")
      EndIf
     If orbital_3dz2 <= -psi_value Then
        x_screen = x * scale + trans_x
        y_screen = z * scale + trans_z
        GraphicsWindow.SetPixel(x_screen, y_screen, "Red")
     EndIf 
  EndFor
EndFor
GraphicsWindow.DrawText(10,400,"End of plot")

Orbitale można również rysować z użyciem współrzędnych biegunowych. Rysunki te wykazują jednak pewną wadę. Im dalej od jągra, tym punktów jest mniej. Tym niemniej i taki sposób rysowania jest możliwy. Poniżej przekrój orbitalu 3s:
'program orbital 3s, contour plotting in polar coordinates
'Author, Wojciech Szczepankiewicz. Silesian University of Technology
'Gliwice, Poland
'Start of BlockData
    GraphicsWindow.BackgroundColor="White"
    e = 2.7182818 'Natural log base
    scale = 40
    trans_x = 320
    trans_z = 220
    psi_value = .123
    radius_end = 5
    radius_step = 0.01
    phi_step=0.01
'End of BlockData
' Main part 

For phi = 0 To 2*Math.pi Step phi_step
  For radius = 0 To radius_end Step radius_step
    orbital_3s = (6-6*radius-6*radius*radius)*math.Power(e, -radius)
     If orbital_3s >= psi_value Then
        x_screen = (radius*Math.cos(phi)) * scale + trans_x
        y_screen = (radius*Math.sin(phi)) * scale + trans_z
        GraphicsWindow.SetPixel(x_screen, y_screen, "Blue")
      EndIf
     If orbital_3s <= -psi_value Then
       x_screen = (radius*Math.cos(phi)) * scale + trans_x
        y_screen = (radius*Math.sin(phi)) * scale + trans_z
        GraphicsWindow.SetPixel(x_screen, y_screen, "Red")
     EndIf 
  EndFor
EndFor
GraphicsWindow.DrawText(10,400,"End of plot")